sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Pustki – „Safari”

0 10-03-2014 11:20

Wielki powrót po 5 latach.

Pustki w wielu kręgach uchodzą już za zespół wręcz legendarny. W każdym razie z pewnością za jeden z najważniejszych polskich zespołów XXI wieku. Pierwsze wydawnictwo po pięciu latach niosło więc olbrzymie oczekiwania, którym – zdradźmy od razu – sprostało. I to z nawiązką.

Jakże miło usłyszeć znowu ten zupełnie unikalny styl. Pustkowy alternatywny rock, czyli napęczniały od różnorodności i bogactwa wpływów – od bluesa, popu, folku, aż po progresywne elementy, i z dodatkiem elektronicznego pyłu. Każdy kto Pustki zna, po kilku sekundach ich rozpozna, kto nie zna, następnym razem z pewnością nie pomyli z niczym innym.

I znowu równie unikalna poetyka Radka Łukasiewicza. Znowu znakomita, znowu wstrzykująca w neurony kolorowe katalizatory, znowu malująca w głowach historie i obrazy. Bez znaczenia czy właśnie Basia opowiada swoim anielskim głosem o kwestiach w życiu najważniejszych – o harmonii, tęsknocie, samotności, miłości, marzeniach, czy o bajkowych żabach kłaniających się w pas, czy też o liczeniu pęknięć na ścianie - zawsze robi to w sposób łechtający szare komórki. A światy te przenikają się u Pustek w sposób naturalny i za każdym razem są koronkowo rozbierane na najdrobniejsze detale. Niepoprawne marzycielstwo miesza się tu z nostalgią i sentymentem za minionymi chwilami i stanami. Słuchanie tych tekstów sprawiłoby przyjemność nawet bez muzyki.


W warstwie muzycznej mamy trochę zmian, wynikających po części z roszad personalnych (odszedł basista Szymon Tarkowski), po części z nowego pomysłu na siebie. Zrobiło się w ich muzyce cieplej, bardziej pastelowo i przytulnie. Uchylili okno, wpuszczając więcej powietrza i słońca. I nieco przy tym złagodnieli - chętniej sięgają po rozczochrane subtelności niż po psychodeliczne krzywizny. Znakiem rozpoznawczym są znakomite melodie, tkane z pozornie porozrzucanych i połamanych dźwięków. Nie tracą przy tym pewnej tajemnicy i niedopowiedzenia, które Pustki mają chyba w swoim DNA.


Płyta liczy 10 utworów i dosłownie każdy jest tu przebojem, choć niekoniecznie rozumianym w radiowy sposób. Z pewnością na listy przebojów trafią te najbardziej chwytliwe: „Się Wydawało”, „Tyle z życia” (ach jaki piękny tekst „tyle z życia masz ile dasz”) czy też „Wampir”. Ale absolutnie każda piosenka z „Safari” może służyć za wizytówkę płyty.

Jeśli na jakieś okazje trzymamy w kieszeniach określenia typu: wybitna, wspaniała, znakomita, fantastyczna, to właśnie na takie. „Safari” jest płytą wybitną. I można o niej tak mówić bez cienia obawy o hurraprzesadyzm (choć póki co recenzenci zostawiają sobie bezpieczny margines – po co?). Czy już w marcu wyjaśniła się sprawa płyty roku? Nie ma co spekulować, za to jedno jest pewne, Pustki postawiły poprzeczkę wyjątkowo wysoko.

Album do słuchania miesiącami.

Pustki w sieci

rad


tagi: alternatywa (298)  polskie (886)  pustki (1)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze