sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Furia – „Nocel”

0 21-12-2014 20:43

Nieprzyzwoicie dobry album, nieprzyzwoicie dobrej kapeli.

Trudno o bardziej rozpoznawany, doceniany i intrygujący zespół na polskiej black metalowej scenie, niż Furia. Ekipa pod wodzą gitarzysty i autora tekstów Nihila od zawsze serwowała na pozór normalną, jednak przesyconą szaleństwem i mistycyzmem muzykę. Tak samo jest na najnowszym wydawnictwie „Nocel”, które w swojej ciężkostrawności i niezrozumiałości brnie jeszcze dalej - i za to właśnie kocha się Furię.

Na album składa się osiem utworów, o których trudno nawet powiedzieć, że są black metalowe. Owszem, znajdziemy tutaj klasyczne zagrywki, są blasty, jest piłowanie, są oldschoolowe bicia stopa-werbel-stopa-werbel, ale wszystko ma klimat i otoczkę właściwe tylko i wyłącznie dla tej kapeli, nie do podrobienia. Tym, co stanowi o charakterze muzyki Furii są w pierwszej kolejności teksty. Metaforyczne, poetyckie, często niezrozumiałe, ale nie pozwalające przejść koło nich obojętnie. Zachodzę w głowę, jak można stworzyć coś tak odjechanego, ale spójnego, pełnego odniesień do motywów ludowo-folkowych, jednocześnie całkowicie zatopionego w metalowym klimacie. Nihil z formy nie wypadł i tak, jak w utworze z poprzedniej płyty oznajmiał nam, że „są to koła”, tak teraz „nieskończoności zaplata koniec z końcem”. Jest idealnie, nie wiadomo do końca o co chodzi, ale czuć, że chodzi o bardzo wiele…

Od strony muzycznej panowie nie uciekli zbyt daleko od wcześniejszych dokonań. Zachowali swoją specyficzną melodykę i brzmienie, ale pojawiło się trochę nowych pomysłów, prawdopodobnie za sprawą dołączenia do kapeli gitarzysty Artura Rumińskiego z Thaw. Słyszymy więcej eksperymentów, głównie w spokojnych motywach, budowanych na pojedynczo wybrzmiewających dźwiękach lub akordach. Niby proste, ale powodują, że ma się ochotę zgasić żyrandol i spojrzeć na księżyc. Dzięki połączeniu sił Nihila i Artura, Furia, która od początku odstawała od homogenicznej sceny BM, teraz może przesunąć swoje granice jeszcze dalej. W efekcie otrzymaliśmy album, który teoretycznie trzymając się prawideł kompozycji blackowych motywów i nie tracąc klimatu wypracowanego na przestrzeni 11 lat, uderza słuchacza czymś zupełnie świeżym i nietypowym, trudnym do zamknięcia w jakiejkolwiek szufladce.

Już pierwsza zapowiedź „Nocel”, czyli krótkie wideo z fragmentem porąbanego tekstu, czytanym przez Krystynę Czubównę(!), zapowiadała coś niesamowitego. I taki właśnie album dostajemy, pokazujący, że choć normy gatunkowe istnieją, to można sobie z nimi robić, co tylko się człowiekowi podoba, śmiejąc się w twarz muzycznym tchórzom, którzy boją się wyjść poza blasty i dysonujące akordy ukradzione Darkthrone. „Nocel” z poetyckimi tekstami rodem z psychiatryka i melodiami, które teoretycznie nie pasują do nurtu, jest jedną z najmocniejszych pozycji z okolic black metalu.

Co ciekawe, mimo swojego dziwactwa Furia zyskuje słuchaczy z przeróżnych środowisk, co w kontekście jej „trudności” może trochę dziwić, jednak jest to tylko dowód na jakość muzyki, która zawsze się obroni, a nawet zacznie atakować i niszczyć. Po prostu „Niezwykła nieludzka nieprzyzwoitość”.





Michał Mikołajewski


tagi: furia (1)  metal (30)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze