sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Mutant Goat – „Yonder”

0 28-01-2016 13:16

Nie, to nie black metal. Będziecie zaskoczeni.

Mówiłem, żeby przedwcześnie nas nie skreślać i że nagminny brak czasu nie przeszkodzi nam czegoś jeszcze dla was wyszperać… Pod hasłem Mutant Goat nie kryją się ziejący black metalem kudłacze, a niepozorna Ola Kozioł z Łodzi i Andrew Dixon z Londynu.

Ich muzyka nie ma specjalnie złożonej faktury. To ciemne, powłóczyste drone’owo-transowe, bulgoczące tła i zawodzący damski wokal. Trudno tu mówić właściwie o utworach. Długie kompozycje mogłyby posłużyć bardziej jako soundtrack, warstwa jakiejś instalacji mutlimedialnej, może spektaklu, czy treść przyjacielskiej improwizacji po środkach psychoaktywnych.

I to jest słabość tego materiału. Pojawiają się tam bardzo trafione pomysły, zwłaszcza wokalne, które chwycą za serce każdego wrażliwego na stylistykę śpiewu białego i klimatów rodem z azjatyckich stepów. Bo jakoś tam mnie prowadzi wyobraźnia. Są poruszające, bardzo plastyczne momenty. Ale powiedzmy sobie szczerze – szesnaście minut (mowa o jednym utworze – całość to prawie godzina!) tak mało zróżnicowanej muzyki to zabicie słuchacza. Dlatego nie traktuję „Yonder” nawet jako płyty, lecz jako sesję, w której duet dał swobodny upust swoim fascynacjom. Gdyby spróbować to okiełznać, zrobiłoby się naprawdę ciekawie.

Ale i tak muzyka Mutant Goat ma w sobie coś intrygującego i prawdziwego.



rad


tagi: folk (192)  mutant_goat (1)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze