sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
Duch Duch
Jak na razie to nasz jedyny materiał o Duch
W siecibandcamp

Duch – „Utah Jazz” / ” Organs of Ruhnu”

1 23-12-2016 19:53

Więcej znalezisk? Szczecińskiego Ducha pewnie nie znacie…

Paradoksalnie przy świętach znalazło się jakoś więcej czasu żeby poszperać za dziwnymi znaleziskami. Najciekawsze to tajemniczy projekt Duch. W dodatku ze Szczecina, czyli z mojego podwórka. 

Niewiele o Duchu wiadomo, tyle co nabazgrał na bandcampowym profilu. Pisze w swoim imieniu, więc projekt solowy. Znamy też geograficzną lokalizację podaną w tagach oraz ledwie kilka słów zarysowujących pomysł na twórczość.

W czerwcu tego roku ukazało się w formie elektronicznej i na kasecie jego wydawnictwo „Utah Jazz”. Znajdziemy tam 9 improwizowanych numerów. Jak pisze Duch - wybranych spośród nagrań rzeźbionych na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Bez żadnych komputerów – co podkreśla. Są tam i chłodne skrawki synthów podbite jazzowymi motywami, są skąpane w ambiencie i szumach transowe minimale. Są wreszcie oldksulowe, korzenne numery, w których pachnie ethio-jazzem ("Extinguished by reflections "). Ale nie tym rozbrykanym afrykańskim. Takim, który naznaczony jest szarością północnej Polski i urokiem listopada. Świetne!




Ale już to, co się ukazało w październiku, to zupełny obłęd. Półgodzinna improwizacja na organach kościelnych w Kościele Św. Magdaleny… na wyspie Ruhnu, w Estonii (zobaczcie jak tam ładnie).

Ruhnu to mająca zaledwie 5 km długości estońska wysepka leżąca na Bałtyku. Przez całe wieki była niemal całkowicie odcięta od świata ze względu na oddalenie od uczęszczanych szlaków. Za czasów sowieckich stacjonowały tam radzieckie wojska, co sprzyjało dalszemu wyobcowania tego miejsca. Izolacja sprawiła, że mieszkańcy mają odmienne zwyczaje, gwarę, a nawet – jak donoszą podróżnicy – poczucie humoru. Wikipedia podaje, że w 2011 roku wyspę zamieszkiwało 55 osób.

Ale wróćmy do Ducha, który dorwał się do organów i wykorzystał je do stworzenia kompozycji, w których kolejny raz sięga po charakterystyczny minimalizm.

Używa organów bardzo skromnie, z wyczuciem prowadząc nas wśród repetycji i krótkich melodyjnych okruchów. W skupieniu, ale i swobodą, jakby po prostu przysiadł na chwilę do organów niezobowiązująco pomuzykować. Brzmienie potężnego instrumentu sprawia, że psychodeliczność znaną z czerwcowego materiału wyparła podniosła tajemniczość i jednak jakiś mistycyzm. Być może zbudowany całą historią i w ogóle podświadomie przypisywany kościelnym dźwiękom, ale zdecydowanie wyczuwalny.



Nie wiem kim jest Duch, ale wszystkie strzępki informacji, dość wyszukana twórczość, akcja z Estonią, składają się na całkiem niezłą opowieść, która nie miałaby żadnego znaczenia, gdyby nie to, że najważniejszą jej częścią jest intrygująca muzyka.


rad


tagi: alternatywa (298)  ambient (13)  duch (3)  elektronika (161)  polska (3)  szczecin (7) 
komentarze
Dziwne te kolędy
Wujek Jarek
23-12-2016 22:17:41