sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
Panamint Panamint
Jak na razie to nasz jedyny materiał o Panamint

Panamint – „Demo Telpod”

0 05-01-2017 14:44

Z krakowskiego smogu wyłonił się zespół Panamint.

Lubimy takie odkrycia, nawet, jeśli nie jesteśmy ich autorami. Można by w sumie uznać, że Panamint wciąż do odkrywania nadają się idealnie (na fejsie nieco ponad 40 lajków), ale palma pierwszeństwa w wyszperaniu tego bendu należy się kolegom z WAFP.

Panamint pochodzą z Krakowa i są nowym, wzmocnionym dodatkowym gitarzystą wcieleniem muzyków z Citizen Woman There. Co grają? Można stwierdzić, że najbliżej im do stylistyki nowej fali.

Lubię nową falę, ale jednocześnie jest to tak oklepana muza, że jeśli nic tam nie mutuje, to jest do bólu przewidywalna. Tak miałem choćby z niezłą, zeszłoroczną płytą zespołu PAST, o którym pisałem, że tak brzmiałby Maanam, gdyby wziął się za cold wave. I wszystko fajnie, tylko ostatecznie miłe wrażenie wyparła nuda.

Panamint swoją muzykę luźno osadza w zimnych ramach, czerpiąc całymi garściami ze zgrzytającego noise-rocka i motoryczności post-punka. Trochę jakby zderzyć Martim Monitz z Wieżami Fabryk. I od razu robi się ciekawie. Kluczem jest tu jednak skandujący wokal, który celnie trafia w różne stany – od rozchodzącej się w echach beznamiętności, do porywającego, lecz lodowatego krzyku. Głos i maniera wokalna bardzo dużo znaczą w ich muzyce.

Demo kryje cztery numery, które uderzają prostotą lat 80 i jazgotem 90. Mam jednak wrażenie, że nie wszystkie hula tam jak trzeba. Tym piosenkom brakuje tłuszczu, który be je naoliwił. Jakiegoś flow, który wygładziłby zadziory pewnej toporności.

Nie zmienia to jednak faktu, że czym prędzej odnotowujemy fakt pojawienia się w Krakowie ciekawej kapeli, którą warto mieć na oku. Zwłaszcza, że to muza, która na żywo pracuje zupełnie inaczej.






rad


tagi: cold_wave (9)  panamint (1)  post_punk (21)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze