sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Lonker See / ARRM - split

2 15-02-2017 12:46

Dwa zespoły, dwie piosenki, a jednak płyta pełną gębą.

To idealnie dobrana para. Trudno znaleźć dwie kapele w Polsce, które mogłyby nagrać tak spójnego stylistycznie splita. Nie znaczy to jednak, że jednorodnego…

Split wychodzi niedługo po ostatnich ich płytach, które nie tylko były artystycznym sukcesem, ale spotkały się też z szerokim jak na tę scenę zainteresowaniem. I co by tu dużo nie mówić, z naprawdę ciepłym przyjęciem.

Oba bendy pozostały w swoich stylistykach i dają z siebie to, co mają najlepszego. W dodatku w dużych, bo ok. 20 minutowych kęsach.

Konstrukcje utworów Lonker See są dosyć przewidywalne. Napięcie w nich rośnie, z małymi wahnięciami, aż do głośnego finału. W „New Motive Power” też to zauważymy, choć hmm… segmentowo, bo i sam numer jest podzielony wewnętrznie na trzy części. Mamy więc cichy, ambientowy wstęp, który prowadzi do partii z wyraźnym riffem. Pojawia się subtelny, pięknie wetknięty w brzmienie kolektywu głos Asi Kucharskiej. Robi się szugejzowo i piosenkowo - jak nigdy wcześniej u Lonkerów. Numer, choć psychodeliczny i transowy, nabiera sentymentalnych rumieńców. Więcej wokalu Asi! – pragnę zakrzyknąć. Wspaniale to zażarło i ożywiło całą kompozycję. Gdynianie w dalszej części prezentują muzykę silniej zrytmizowaną, z dobrze znaną ścianą przestrzennych gitar i kapitalnymi frytami saksu Gadeckiego. W ostatniej partii dominuje wyraźny, chwytliwy motyw basowy i znowu jest wiele miejsca dla dwóch dżezmenów, które dopiero w samym finale dzielą ze zgłaśnianą gitarą.

Lonker See sprawnie łączą psychrockowe tripy z awangardowym jazzem. To nie tylko saksofon, ale i magiczna perkusja Gosa, niekoniecznie chodząca jazzowym krokiem, ale jakże niesztampowa i unikalna w swoich partiach. Mogą więc sobie Lonker See być przewidywalni w samych konstrukcjach utworów. Nie zmienia to faktu, że są jednym z najciekawszych polskich składów i aż żal, że nie wychynęli jakoś silniej za granicę. Żal zagranicy oczywiście.

ARRM również pozostało na swoich pozycjach, czyli w rozwibrowanych brzmieniach gitary i oszczędnej, dyskretnej sekcji rytmicznej. Do tego drobne przeszkadzajki, dodające piaskowego klimatu. I tu kompozycja rozwija się miarowo, pęczniejąc wokół zapętlonego riffu. Zapamiętacie go doskonale, bo chodzi jakieś 10 minut. Zwrot następuje, gdy pojawia się…akordeon? Robi się folkowo, ale tylko na chwilę, bo kryjący go gitarowy efekt dodaje dziwnej księżycowej poświaty, wywołując wrażenie realizmu magicznego. Ten styl zdaje się zresztą pasować do obydwu składów, o czym świadczyć może też klip Lonkerów.

ARRM wypadają bardziej atmosferycznie, a muzyka, nadal mroczna i tajemnicza, prowadzi zamiast w stronę bezdusznych rejonów, w kierunku jezior i lasów.

Całość do odsłuchu:


rad


tagi: arrm (3)  jazz (92)  lonker_see (5)  polskie (886)  post_rock (9)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze
ej ale link do płyty to by się przydał w recenzji
:)
15-02-2017 14:06:37
No pewnie. Jak będzie, to tu też będzie. Premiera 17.02:)
tegoslucham
15-02-2017 14:14:23