sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

So Slow – „3T”

0 07-06-2017 13:01

Kolejny album w formule transowych improwizowanych długasów. Moda na psych-post-rockową psychodelię w Polsce trwa w najlepsze.

So Slow już na dwóch swoich poprzednich albumach chętnie sięgało po takie środki, ale jednak w formie urozmaicenia pogmatwanej, potarmoszonej eksperymentami, post-hardcore’owej, ale jednak piosenki.

Teraz stawia na transową powtarzalność. I tu można postawić pytanie, czy wałkowanie tego trendu to nie jest już nadużywanie.

Odpowiedź dla mnie jest prosta – póki wszystko się zgadza muzycznie i rajcuje, nie ma tematu. Takich wątpliwości nie mam właściwie tylko przy otwierającym „Tranz I JJ”, rozedrganym, wyrazistym, rozbujanym nośnymi riffami i przyozdobionym elektronicznymi wtrętami.

I tak sobie dziarsko płynie ten numer do momentu pierwszego szarpnięcia. So Slow nie porzuca „męczonego” motywu, ale pozwala, by wybuchł w post-metalowym zrywie. Tu też przekonujemy się, że wokal, mimo zmiany za mikrofonem, wykorzystywany jest podobnie jak na poprzednich albumach; często jest rozmazany, odległy i majaczący, ale również zdolny do pełnego pasji wrzasku.

„Tranz I JJ” na pewnym etapie traci rozpęd i osiada w kilkuminutowej ambientopodobnej mazi. I tu już odzywa się przeświadczenie, że wszelkie rozlazłe motywy, które upcha się do 11-minutowego kolosa, przy aktualnym hajpie na takie granie, zostaną uznane za intrygujące poszukiwanie. No niestety niekoniecznie - dla mnie to biała plama w tym numerze. Ale So Slow jak wprawny mówca, kończy swoją wypowiedź z przytupem, serwując na finisz kolejny intensywny, gitarowy skurcz. „Tranz I JJ” jest najbardziej "kaloryczną" częścią „3T”.

W „Tranz II Tryboluminescencja” grupa po raz kolejny odwołuje się do pulsu, tym razem gdzieś na styku minimal techno i ambientu. Sam pomysł na ucieczkę od gitar mógł się dobrze sprawdzić, ale niestety zespołowi nie udało się go wypełnić treścią. „Tranz III Ucisk/Uścisk” przynosi dawkę przyjemnie trzeszczącego stonowania, żeby później rozleźć się w przekombinowane eksperymenty. Niepotrzebne, bo "zwykły" fragment z nuconym wokalem i niespokojnym werblem jest bardzo fajny.

Zaskoczył mnie ten materiał. Przy pierwszych odsłuchach zrobił eleganckie wrażenie, zwłaszcza przez pryzmat mocnego „Tranz I JJ”. Gorzej się sprawy mają w dłuższej perspektywie. Jednak wciąż uważam So Slow za ciekawy zespół i chętnie zobaczyłbym ich na żywo. Myślę, że w takich warunkach materiał z „3T” sprawdzi się lepiej.



rad


tagi: polskie (886)  post-metal (2)  post-rock (8)  psychrock (6)  recenzje (806)  rock (483)  so_slow (3) 
komentarze