sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Zwidy – „Zwidy”

0 09-06-2017 14:18

Zwidy na radarze.

Naprawdę dużo dobrego dzieje się ostatnio na gitarowej scenie stolicy. Poza tym, że nie brak tam już całkiem nieźle rozpoznawalnych kapel, to pięknie rozwija się środowisko młodziutkich bendów – by wspomnieć w tym miejscu choćby Nameless Creations, P.I.G czy bezgwiezdnie. Nie wolno zapomnieć o Zwidach, którzy właśnie wypuścili debiutancką epkę.

Cztery zwarte numery to dosyć introwertyczny piosenki. Indie przesiąknięte niewesołymi riffami, ale przefiltrowane post-rockowym i post-hardcore’owym hałasem. I tak, jak w otwierającym „4:35” (zgadnijcie ile trwa utwór) z gitar przemawia pewna melancholia, a ten klimat wzmacnia chłopięcy, niepewny wokal, tak „Polip” sunie mocno i zdecydowanie w post-punkowych taktach, dając się co jakiś czas zabełtać noise-rockowy syfem (troszkę pachną mi tutaj starszymi Popsyszami). Ale już „Częściej wychodzę z siebie niż ze strefy komfortu” eksponuje „matematyczne” skłonności Zwidów, bo choć grają melodyjnie, to jednak lubią pokombinować z rytmem i sprawić, by piosenki nie rozwijały się sztampowo.

Jak pewnie zauważyliście po tytułach, Zwidy śpiewają po polsku, dzięki czemu te numery są tak bardzo „tu i teraz”, mają swój własnych charakter, z wyczuwalnym dystansem i poczuciem humoru („chciałbym śpiewać, ale nie mam o czym”). Wokalnie może i to nie jest jakaś bajka, ale powiedzmy sobie tutaj jasno – na tej scenie mało kto potrafi dobrze śpiewać i jest w tym pewien urok. Cieszę się, że młode kapele nie przejmują się tymi niedoskonałościami i śmiało wychodzą ze swoją twórczością do świata. A Zwidy po prostu trzeba mieć na radarze, bo to jest przyszłość.



rad


tagi: indie_rock (7)  polskie (886)  post-rock (8)  recenzje (806)  rock (483)  zwidy (1) 
komentarze