sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Trupa Trupa – Jolly New Songs

0 03-10-2017 13:05

Czy nowa płyta TT będzie kolejną wizytówką polskiej alternatywy za granicą?

Po ich występie na tegorocznym OFF Festivalu spotkałem się ze skrajnymi opiniami: mega słabe / najlepszy polski zespół tej edycji. To dobrze pokazuje, jak różne emocje wzbudza ten zespół. Przynajmniej w odsłonie koncertowej.

Płyty zbierają entuzjastyczne recenzje. Niekiedy są nawet powodem najprawdziwszych zachwytów. I tak TT w materiałach promocyjnych posługuje się dość krępującym stwierdzeniem, że grupa „uważana jest za jeden z najlepszych zespołów rockowych na świecie przez słynnego krytyka muzycznego Sashę Frera Jonesa”. Na pewno nie da się zaprzeczyć, że Trupa jest jednym z najczęściej opisywanym za granicą polskim zespołem. W Polsce zresztą też.

Pojawia się więc rozdźwięk między płytami a koncertami. Rozdźwięk, którego sam zespół jest świadom i który pracuje nad tym, aby był jak najmniejszy. Zadania na pewno nie ułatwi im trzecia płyta w ich dorobku - „Jolly New Songs”. To fantastycznie wyprodukowany krążek. Niezwykle podoba mi się przytłumione brzmienie tej płyty, nadające pewien retro sznyt, a jednocześnie wycofujące zespół ze świateł reflektorów i trzymające całość w ramach pewnej tajemniczości.



Dostajemy mroczne, smętne numery skąpane w szumach, gdzie wokal jest gustownie przykryty mgłą instrumentów. Kapitalnie brzmi pęczniejące od hałasu „Coffin”. To dobry przykład tego, jak nad kompozycjami pracuje TT, lawirując między urokliwą piosenką a transowym, brudnym post-rockiem. Trupa nie mizdrzy się swoimi refrenami, w zgłośnieniach nie chce nas zdominować czy przytłoczyć. Dwuznacznie podaje rękę – zapraszając miło do swojego świata, ale doskonale wiedząc, że to właściwie jest zaproszenie w stylu: przyjmijmy razem sporą ilość narkotyków.

Niezrównoważona emocjonalnie muzyka z „Jolly New Songs” mogłaby posłużyć za znakomity soundtrack do filmowej makabreski. Piosenki TT, choć z silnym pierwiastkiem „dark” mają przedziwny posmak rozmarzenia, nerwowej błogości („Leave It All”) i specyficznej teatralności (wręcz słuchowiskowe „Love Supreme”).

Najlepsza płyta Trupy Trupa i album, który powinien przebić sukces „Headache”. Także międzynarodowo.

rad


tagi: polskie (886)  post-rock (8)  recenzje (806)  rock (483)  trupa_trupa (5) 
komentarze