sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Szperacz #2

0 06-09-2018 08:43

Kolejna szybka przelotka po rzeczach znalezionych na bandcampie. Dalej królują punkowe odpryski, od dziwacznych synth-punków, po noise-punkowy łomot. Rozrzut geograficzny też spory, od Europy po USA.

Lassie - YES! LIKE THE DAWG

Czasami trafiam na takie płyty, które coś zmieniają. Taką płytą jest debiut lipskiego Lassie. „YES! LIKE THE DAWG” to krótka, trwające ledwie ponad 17 minut bomba z gwoździami i konfetti. Obryzguje brudem garażowego punka, charczącą stylistyką lo-fi, kolorytem pop-kultury i brokatem przebojowego, aczkolwiek nieco 'krzywego' synth-punka. To jedna z tych ekip, która blenduje tyle gatunków, że klejenie tych łatek wygląda jak snobistyczne bicie gruchy dziwnymi określeniami. Wariaci na żywo, bo w sierpniu gościliśmy ich w Domku. Trochę ekipa jak z komiksu.





BIB - A BAND IN HARDCORE LP

Na BIB trafiłem kiedyś w jakimś zestawieniu polecajkowym z bandcampa albo którymś zestawieniu rocznym z 2016. Ówczesna płyta "POP" była dla mnie jak katharsis. Ohydnie zajadły hardcore-noise-punk co chwilę wybuchał tam erupcjami wściekłości, które parzyły niczym jakieś smoliste pękające bąble.

Nowa płyta ukazała się we wspaniałym Erste Theke Tonträger. Każda moja wizyta w bandcampowym katalogu tej diy wytwórni jest jak wjebanie się Kubusia Puchatka do piwnicy z miodami. Długograj BIB zatytułowany "A BAND IN HARDCORE" to pyszność, która otumania.

Znakiem rozpoznawczym BIB jest bezkompromisowy wpierdol, w którym nie brakuje wątków eksperymentalnych (sprawdźcie numer "P.M.F."). Tak samo poznamy ich po przeraźliwym, przesterowanym wokalu, który trzyma to wszystko w oparach obłędu. "A BAND IN HARDCORE" to paczka słodkości - wszystkie smakołyki BIB w jednym miejscu. Album, którego nie można przegapić. Więcej - nie sięgnąć po tę płytę to zbrodnia.





Deletions - ARCHIVES

Przebojowy, paskudny garaż rock zbity zakrzywionym, zardzewiałym gwoździkiem ze zgrzytliwym synth-punkiem. Z jułesej, penisywalni. Raczej nie jest to muzyka wirtuozów, już prędzej outsiderów.





Smock - Interstellar Nobody EP

Ekipa z New Jersey - przyjemnie świdrujący ucho, naspidowany surf rock podlany psychodelką. Szukając przełożenia na polskim poletku, to coś jakby sprasować twórczość śp. Walrus Alphabet (teraz grają trochę inaczej jako Lastryko) oraz Good Night Chicken. No dobra, trzeba by tam jeszcze coś dołożyć kwaśnego, nie wiem, Ampacity czy coś.Nowych światów nie odkrywają, ale zasuwają jak trzeba i dają dużo frajdy. Jest w tym polot, jest w tym życie. Idę o zakład, że absolutnie pewny strzał jeśli chodzi o koncerty.





PINCH POINTS - MECHANICAL INJURY

Fantastycznie podskakujący, eksperymentalny smile-punk z Australii. Ja wiem, że nie ma takiego gatunku jak smile-punk, ale kto powiedział, że wszystkie inne mają sens? Oni sobie tam używają na przykład 'turbo-punk' i też dobrze. To album z idealnie rozłożonymi proporcjami między tymże wątkiem eksperymentalnym (za który uznaję sporo kombinacji w piosenkach jak i tendencje do robienia miłych niespodzianek), a punkową radosną galopką.

Doskonała to jest płyta, bo niby taka prosta, a ile tam jest tajemniczych guzików do naciśnięcia.





Pierwszy odcinek Szperacza.

Na zdjęciu Lassie w Domku Grabarza. 24.08.18. Fot. Bigos Art.


tagi: garage (11)  garage_rock (9)  hardcore_punk (7)  post_punk (21)  rock (484)  surf_rock (3)  synth-punk (8) 
komentarze