sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
Marbled Eye Marbled Eye
Jak na razie to nasz jedyny materiał o Marbled Eye
SICK HEAD SICK HEAD
Jak na razie to nasz jedyny materiał o SICK HEAD

Szperacz #5

0 13-02-2019 13:48

Nadrabiamy zaległości. Wrzucam kolejną piątkę doskonałych znalezisk. O jednych było nad Wisłą głośniej, o innych ciszej. Niektórzy zdążyli już nawet odwiedzić nas z koncertem...W dzisiejszym odcinku: Marbled Eye, SICK HEAD, Blokowisko, Pigeon, Ogdens'.

Marbled Eye - Leisure

„Leisure" to debiutancki album Marbled Eye. Mechaniczny, aczkolwiek pełny emocji post-punk prześwitujący motorycznością krautrocka i chłodem zimnej fali. Największą przyjemnością odnajduję w zaszczepionym w nich kontraście - z jednej strony są niebywale sumienni, dokładni, wręcz matematyczni w swojej grze, taka z nich trochę maszyna, a jednocześnie nie tracą świeżości, luzu, energii. To po prostu zajebiście dobrze zagrany post-punk!

Nie jest on jakoś specjalnie powykręcany, dziwny czy zwariowany. Za to w wymiarze krótkich, treściwych, angażujących piosenek to najwyższy poziom. Widziałem, że grali razem z wymienianą tutaj wczoraj grupą PATTI. Co to musiał być za gig!

edit: Z perspektywy czasu ta płyta okazała się dla mnie jedną z najlepszych w 2018.





SICK HEAD - PISSS

Wściekły i zaszczany noise punk z Nowego Yorku.




Blokowisko - Blokowisko EP

Debiutancka epka warszawskiego duetu w klimatach romantycznego, przegadanego post-punka. Pierwsze skojarzenie to Wczasy. Nic dziwnego, bo i ci i ci to duet, podobne instrumentarium i (w miarę) podobne inspiracje stylistyczne.

Wyróżnikiem tego wydawnictwa, jest to, że w klimacie zimnego post-punka, z którego w dodatku wieje industrialem, jest tyle ciepła i wrażliwości. Paradoksalnie te "zimne" synthy wcale nie pachną gothowym wyziewem, a bardziej sepią new romantic ("Motyl"). No dobra, może poza otwierającym album "Blokowiskach", gdzie industrialna pustka odbija się jak echo na ogołoconym z liści "kwadracie".

Blokowisko ze swoim debiutem wypada co najmniej obiecująco. Smuta, natchniona muzyka w sam raz dla ponurych miejsc skrytych w cmentarnych parkach.




Pigeon - BUG

Nie będę się krył, to jeden z moich najbardziej ulubionych zespołów z okolic post-punka.Na "Bug" możemy znaleźć wszystko to, za co się ich kocha. Mało kto potrafi z tak ciężkim, walcowatym, dociskającym stylem grania brzmieć tak przebojowo. To kurewsko głośny, zgrzytający, jazgocący post-punk do tańczenia. Nie ma tu monotonnych post-punkowych dolin. Ich muzyka jest jak przejażdżka z chujowym kierowcą autobusu. Nigdy nie wiesz kiedy szarpnie. Z jedną różnicą. Jest cholernie przyjemnie.




Ogdens' - s/t EP

Odkrycie sezonu! Złapałem się na haczyk od razu. Jeśli oczy Wam się świecą na myśl o szturmowych jazgotach spod znaku Lightning Bolt, to spora szansa, że wylądujecie koło mnie.

Porównania do LB się pojawiały i pojawiać się będą. LB są pierwszą myślą, kiedy w grę wchodzi noise-punk grany w duecie perkusja-gitara z chamsko przesterowanym wokalem. A w tym duchu Ogdens’ otwierają epkę, na początek rzucając najgłośniejszy, najmocniejszy i najlepszy „Anxiety attack”.

Ta epka brzmi trochę jak występ, w którym dwóch typów porozkręcało się w małej zatęchłej salce i gra otwartą próbę dla znajomych. Ten łomot otacza, przytłacza i dociska. Macie więc opcję poczuć się jak na takim spotkaniu.

Ps: fajna okładka




radek soćko

tagi: blokowisko (1)  cold_wave (9)  dark_folk (1)  marbled_eye (1)  new_wave (2)  niemcy (8)  noise_rock (29)  ogdens (1)  pigoen (1)  polska (3)  post_punk (20)  punk (166)  sick_head (1)  usa (7) 
komentarze