sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
słoma i bębnoluby słoma i bębnoluby
Jak na razie to nasz jedyny materiał o słoma i bębnoluby

Słoma i Bębnoluby – „Ethno – Demo”

2 22-08-2011 18:27

„Ma-Sło”, wytwórnia ojca polskiego bębniarstwa Słomy wydała kilka płyt. Każdy miłośnik bębniarstwa znajdzie pośród nich coś dla siebie. „Ethno demo” to zapis koncertu nagranego w 1997 roku, który na wydanie czekał aż 11 lat...

Ma-Sło

W wydawnictwach oficyny „Ma-Sło” występuje pełna różnorodność gatunkowa, od skocznych melodii „pod piwko” inspirowanych polską ludowością zaprawionych francuską nutą, poprzez ascetyczne nagrania Nyahbinghi, aż do muzyki Etno z wyraźnymi wpływami Wschodu – zarówno w warstwie muzycznej, jak również lirycznej. Główny zarys płyty „Ethno - Demo” stanowią przeciągające się, pełne transowej wygrywanej na bębnach przestrzeni momenty instrumentalne. Nie brakuje również pięknego damskiego wokalu Nicole Słonimskiej, francuskiej żony Słomy – jak też i jego samego. Buduje to niesamowity nastrój, idealny do słuchania późnym wieczorem pełnym rozmyślań – wszak kiedy jak nie wtedy możemy zastanawiać się, co oznacza, że ziemia jest ciałem, powietrze krwią, a ogień siłą, jak śpiewa Słoma w „Intro”.


W poszukiwaniu tożsamości

Drugi kawałek „Najrozumniej” to zapis frustracji uduchowionego człowieka żyjącego w postkomunistycznej (nagrań dokonano w 1997 roku) „kulturze współczesnej, która rodzi wątpliwości”. Panaceum na bolączki współczesnego człowieka okazuje się być wnikanie w głąb Ducha. Słowa wyśpiewywane (a właściwie na wpół mówione) przez Słomę są szczere, świeże, autentyczne, mają dużą siłę rażenia.

Słoma dobrych parę lat temu
Przyjemnie jest słuchać człowieka który wie, co mówi. Instrumentaliści zaś wydają się być nieco zmęczonymi nadwiślańskimi „rastamanami” którym obrzydło granie skocznych polskich piosenek Nyahbinghi z początku lat 90-tych i postanowili zagłębić się w bardziej duchowe wycieczki. Wszak rok 1997 był dla polskiego reggae niewątpliwie rokiem „chudym”, kiedy to po zawieszeniu działalności Izraela większość utraciła swą muzyczno-ideową tożsamość. „Ethno – Demo” jest próbą odzyskania tej tożsamości, niewątpliwie udaną próbą.


Cenne archiwum

„Mukunda” to stary kawałek z lat 80-tych, lecz jego odświeżone wykonanie w niczym nie ustępuje starszym wersjom. Dalej chcemy razem ze Słomą wołać, by duch opiekuńczy nas prowadził i „przyjął, pomnożył i przysłał z powrotem” („Ja, ja i ja”). Brakuje tego w „Ładoo” (klasyczna stara pieśń lubelska przerobiona przez Słomę na Nyahbinghi), które zostało okrojone z tekstu – pozostał jedynie dobrze znany, transujący rytm. „Ja to twój rytm” to wycieczka w bardziej skoczne rejony. „Outro” brzmi, jakby było nagrywane bardziej zza winkla, niż na poważnie – po zakończonej radosnej koncertowej improwizacji muzyków słyszymy np. szczekanie psa czy inne „efekty specjalne”.


Choć „Ethno – Demo” zawiera zaledwie 7 utworów, na pewno jest godną uwagi pozycją dla rodzimego fana muzyki folk, etno, dub czy reggae. Mimo, że do dnia premiery płyta przeleżała w szufladzie Słomy aż 11 lat jesteśmy wdzięczni, że ostatecznie się ukazała. Płynie z niej w końcu tyle życiowych nauk i mądrości, a także – co ważne dla osób patrzących na muzykę z bardziej historycznej perspektywy – jest to materiał archiwalny. Z pewnością warto po nią sięgać, podobnie jak po inne płyty cyklu – „Brzmienia 1984 – 1994” oraz nowsze „Zagrania”.

by Hersylia


tagi: etno (26)  folk (192)  polskie (886)  przybliżamy (144)  recenzje (806)  reggae (122)  słoma_i_bębnoluby (1) 
komentarze
Słoma i  B Ę B N O L U B Y
:)
A.
22-08-2011 21:50:25
O, dzięki, już poprawiamy literówkę :)
tegoslucham.pl
22-08-2011 22:56:26