sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
trupa wertera utrata trupa wertera utrata
Jak na razie to nasz jedyny materiał o trupa wertera utrata
W siecifacebook

Trupa Wertera Utrata – „Złośliwość Rzeczy Martwych”

0 27-11-2011 18:10

Wydana właśnie płyta tego tajemniczego zespołu to w pewnym sensie niespodzianka. Mimo tego, że w teorii jest to debiut, to początki Trupy Wertera Utrata sięgają roku 1987...

Trup(a) ożył(a)

Wtedy właśnie dwójka kumpli z LO postanowiła mieć własny zespół. Tomek Radziszewski (git.) i Grzesiek Dyduch (bas) grali już wcześniej ze sobą, w kapeli Gołębie w czekoladzie. Po dołączeniu do tej dwójki Marka Piotrowicza (per) i Krzyśka Kurdziela (git) powstała Trupa Wertera Utrata. Grupa grała dosyć mroczne klimaty, nową falę i  post punka, nawiązując do kilku polskich kapel obracających się w tych okolicach. Zespół w czasie swej działalności nie wydał oficjalnego wydawnictwa i w roku 1992 zakończył działalność, przekształcając się z czasem w Świetliki, po dołączeniu Marcina Świetlickiego. Skąd zatem płyta Trupy w 2011 roku? W roku 2009 trio Dyduch-Piotrowicz-Radziszewski w błyskawicznym tempie odkurzyło stare "przeboje" i w styczniu 2010 nagrało je w nieco innych aranżacjach i ze zmienionymi tekstami. Tak oto powstała "Złośliwość Rzeczy Martwych"

Trupa Wertera Utrata - Złośliwość rzeczy martwych
Nowe stare

Materiał podzielony jest na dwie części. Pierwszą stanowią kawałki nagrane w XXI wieku. Mimo upływu przeszło dwóch dekad, utwory te nadal mają klimat końca lat '80. "Poważny" bas brzmi charakterystycznie dla zimnej fali, ale całość nie jest aż tak mroczna i surowa. Wystarczy posłuchać otwierającego płytę "Grzmoty w Altance", post punkowych "Nie było Ciebie" i "Why not" czy nowofalowych "Psalm 126" i "Cocktaile truskawkowe", by przekonać się, że to granie, którego brakuje na współczesnej polskiej scenie. Paradoksalnie - choć nagrania przypominają zaszłe czasy - to brzmią świeżo. Uwspółcześnione teksty, jak w przypadku "Wystarczy nic nie robić", gdzie Radziszewski jedzie po pewnej partii politycznej, trafiają w sedno. Szkoda, że piosenka została szybko podchwycona przez politykujących internetowych gamoni...


Piosenki klimatem kojarzą się ze Świetlikami, czemu ciężko się dziwić - część z utworów TWU trafiła do repertuaru Świetlików ("Orfelia", "Czary mary"), część stała się szkieletem innych utworów. Ekspresja wokalna Radziszewskiego mocno jednak różni się od stylu Świetlickiego, mniej jest deklamacji, a więcej śpiewu.


Retrospekcja

Część druga od pierwszej oddzielona jest "Minutąciszy", jakby zespół chciał pochylić się w skupieniu nad tym, czego dokonał w zamierzchłej już przeszłości. Po minucie ciszy przenosimy się w lata 1988-1991, za sprawą dziesięciu archiwalnych nagrań. Brzmią one bardziej surowo od współczesnych. Zagrane są z większą energią, werwą i brudem. To już czysty post punk i nowa fala, z ewidentnym nawiązaniem do Joy Division.


Charakterystyczny bas, perkusja, transowe gitarowe riffy, charakterystyczna maniera wokalna oraz umiejscowienie samego wokalu - polskie Joy Division jak malowane. Trzeba przyznać, że mimo średniej jakości nagrań, starszy materiał to też kawał porządnej muzyki. Ciekawostką są dwa utwory - "Grzmoty w Altance 1988-1991" oraz "If you are", w których słyszmy wokal Izy Kaluty i które są jedynymi zarejestrowanymi utworami z jej udziałem.


Wehikuł czasu

"Złośliwość Rzeczy Martwych" to taka płyta znikąd i dlatego tym bardziej cieszy. Pod każdym względem to wydawnictwo wartościowe. To taki mały wehikuł czasu, dzięki któremu możemy cofnąć się do lat chwiejącej się komuny, by posłuchać niezbyt znanego zespołu. Czysta przyjemność... A dlaczego zespół nie osiągnął szerszego rozgłosu? Jest jedno logiczne wytłumaczenie - wówczas rewelacyjnych zespołów było tyle, że klika dekad tym obdzielić można. Płyta mnie urzekła.

Miejsca Trupy Wertera Utrata w sieci:
Facebook

rad

rad


tagi: polskie (886)  rock (483)  trupa_wertera_utrata (1)  świetliki (3) 
komentarze