sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Kev Fox. Król melancholii

0 17-05-2012 14:12

Kev Fox - to kolejny Brytyjczyk, który, wybrał nasz kraj, by tu mieszkać i muzykować. W kwietniu ukazał się w Polsce, dzięki wydawnictwu Gustaff Records, jego pierwszy album - "King For A Day".

W walijskim kościele

Kev urodził się w Manchesterze i z tamtejszą scena początkowo był związany. Od pewnego czasu jednak częściej bywa w Północnej Walii, a jest to efektem znajomości z członkami grupy Stereophonics oraz bardzo cenionym producentem Johnem Lawrencem (byłym muzykiem Gorkys Zycotis Minki). W jego studiu, znajdującym się w 300-letnim kościele, zostały zarejestrowane utwory, jakie polscy słuchacze w większości już dość dobrze znają (jeśli widzieli któryś z występów Foxa w naszym kraju).

Głównie akustyczna

Jedenaście utworów, które zostały zamieszczone na "King For A Day" to głównie akustyczna, bardzo emocjonalna muzyka, w oszczędnej aranżacji na bas, gitary i perkusję (z dodatkiem klawiszowych pasaży wygrywanych przez Johna). Teksty, śpiewane mocnym i ciepłym głosem przez Keva, są na pierwszy planie, tak więc, jest to album raczej dla osób, które lubią poddawać się nastrojom.


Już pierwszy utwór -"Afon Ddu" skłania słuchacza do intensywnej, melancholijnej wycieczki. Przyznam, że według mnie jest to najlepszy numer z całego zestawu, najmocniej utrwalający się w pamięci. "There is a river by the road It runs black as the darkest coal" to pierwsze słowa tego songu. Dobre, sugestywne, wprowadzenie do całego przekazu obecnego w tych nagraniach.

Weselsze wibracje

Wbrew pozorom nie jest to jednakże od początku do końca spokojny i powolny nurt. W kilku fragmentach ta rzeka dźwięku jest bardziej energiczna i rytmiczna . Zwłaszcza pod koniec płyty takie weselsze wibracje dominują i mam tu na myśli piosenki "A Picture" oraz "Sharah Jane". W sumie jednak to tylko wyjątki, bo wrażenia, które otrzymujemy nie skłaniają przeważnie do zabawy i rozrywki. To zdecydowanie bardziej kontemplacyjna propozycja, barowa muzyka, do której warto zaopatrzyć się w kufel z pianką i ponieść się łagodnej fali.

Nieustanna trasa

Kiedy piszę te słowa Kevin właśnie występuje w Mediolanie. Jego europejska trasa, promująca omawiany album, jest bardzo długa, a zaczęła się w... Tucznie koło Piły. Praktycznie od czterech lat nieustannie jeździ ze swą muzyką po bliższych i dalszych zakątkach naszego kontynentu i pewnie ten "proceder" przyniesie mu wkrótce profity artystyczne. Na razie jest dobra płyta, a to dobry wstęp.

Cała płyta do odsłuchania na stronie artysty.

Radios
Radios


tagi: kev_fox (1)  recenzje (806)  rock (485) 
komentarze