sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Czerwie – „Melanż”

0 10-07-2012 14:55

Nieco mylący tytuł sugerować może, że oto mamy do czynienia z debiutem kolejnego "uzdolnionego" składu hip hopowego, z twórczością okołoimprezową. Nic bardziej mylnego. „Melanż” to druga płyta w dorobku psychofolkowych Czerwiów.

Melanż właściwy

Słowo „melanż” kojarzone jest już praktycznie tylko z alkoholową libacją. Ale Czerwie przypominają, że melanż to nic innego jak mieszanka. W tym znaczeniu jest więc na „Melanżu” mieszanka folku i psychodelii, tradycji i współczesności, kabaretu i muzyki, poczucia humoru i powagi.

Materiał klamrą w postaci orientalnych utworów na koto, japońskim instrumencie, spina Michał Litwiniec. Ale sztywne i typowo folkowe kawałki to nie clou tej płyty. Karty odkrywa drugi na krążku „Mów Kasiu Mi”. Z jednej strony mocno folkowy, dzięki dźwiękom akordeonu, z prostą melodią i banalnym refrenem. Z drugiej strony energetyczny i skoczny – jakby Czerwie zaczerpnęły z Akuratów. Skocznych momentów na płycie jest całkiem dużo – „Hedonista” czy „Co Mi Tam Troski”, świadczą o tym najlepiej. Jest też nieco jazzowo, szczególnie dzięki fantastycznym trąbkom, gościnnie występujących R. Rusinka i R. Marczyńskiego.


Spotkajmy się między niebem a piekłem

Poza tym jest prawdziwy melanż: nastrojowa „Łejka” to chyba najpiękniejszy utwór na płycie. Enigmatyczny i tajemniczy, również w warstwie tekstowej. Do tego kawałka powstał równie magiczny klip. Refleksyjna „Ekstaza” to z kolei bardziej psychodeliczna odsłona Czerwiów, podobnie jak kompletnie odjechany „Terror”. Tu pojawia się nawet punkowa werwa w wokalu, godna Robala. By mieszanka była już całkiem kolorowa, mamy jeszcze orientalny hip hop („Trwoga”), cięższe gitarowe brzmienie w „Wojsku Umysłu” i na zakończenie funkową „Kołysankę”, żywcem wyjętą klimatem z kazikowych „12 groszy”.


Czerwie oscylują na granicy muzyki i kabaretu. Ładne, ale czasami wręcz przaśne melodie, wypełnione są interesującymi tekstami, silnie osadzonymi w polskości, traktowanej z lekkim przymrużeniem oka. Obok tak ambitnych, wręcz poetyckich słów jak w „Łejce”, są też humorystyczne przeróbki tekstów Goethego i Broniewskiego. Pojawia się dużo bystrych nawiązań i metafor, dzięki czemu płyta jest kopalnią smaczków.

Oj zaskoczyły Czerwie. „Melanż” ma wielką siłę przyciągania i ciężko się z tym krążkiem szybko rozstać. Chwilami trochę folko-polowy, czasami parateatralny, z wszędobylskim rockowym i psychodelicznym pierwiastkiem, jest wydawnictwem różnorodnym i intrygującym, nieszablonowym. Pogranicze undergroundu, folku i kabaretu to nad wyraz bogata w doznania kraina!

Czerwie w sieci:
Facebook
Strona
Myspace

rad
rad


tagi: alternatywa (282)  czerwie (3)  folk (189)  polskie (857)  recenzje (782)  rock (464) 
komentarze