sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Oranżada - "Once Upon A Train": Dźwięki na szynach

0 27-08-2012 11:02

Czy można nagrać płytę o trasie kolejowej? Oranżada swoją płytą "Once Upon A Train", udowadnia, że jak najbardziej...

Pierwsza ławka

Muzycy Oranżady kiedyś zaczynali swą karierę jako trio. Michał Krysztofiak (gitara elektryczna, wokal), Robert Derlatka (gitara basowa, wokal) i Artur Rzempołuch (perkusja, inne instrumenty) nagrali dwie płyty: "Oranżada" i "Drzewa w sadzie zdzikły", które dały im pierwszą ławkę w klasie krajowego psychodelicznego rocka. Po dołączeniu do składu Macieja Łabudzkiego (klawisze, instrumenty perkusyjne, sample) powstały nagrania, które trafiły na album "Samsara", osadzony w alternatywie i oferujący bardziej wysublimowane propozycje dźwiękowe. Najnowszy materiał Oranżady to kolejny artystyczny przeskok.

Dziesięć impresji

Aktualnie grupa jest już kwintetem, bo do wymienionych instrumentalistów doszedł jeszcze gitarzysta Przemysław Guryn, a wspólne dzieło tego ansamblu nosi tytuł "Once Upon A Train" i jest bardzo związane z rodzinnym miastem założycieli grupy czyli Otwockiem. Nie tylko dlatego, że jego realizacja została dofinansowana z budżetu tego miasta i ze środków Powiatu Otwockiego, ale z uwagi na koncepcję, którą obmyślili twórcy. Postanowili bowiem dźwiękowo zilustrować przejażdżkę pociągiem. Dziesięć kompozycji, które znalazły się na tym krążku to zatem impresje, które ukazują tyleż odcinków podróży koleją na trasie pomiędzy Otwockiem a Wawrem.


30 minut przejazdu

Materiał muzyczny został zarejestrowany w marcu 2011 w Analogowym Rogalowie, a potem wydany nakładem oficyny OBUH Records. Posługując się takimi instrumentami jak gitary elektryczne i akustyczne, flet, cajon, bębny, okaryna, drumle, sipsi czy trąbka (na niej zagrał gościnnie Ziut Gralak w utworze "Radość") muzycy wykreowali niespieszną, harmonijną "audycję", w której brak słów, ale wielogatunkowa forma może zaintrygować słuchacza. W finałowym utworze "Wawer" (najdłuższym na płycie), otrzymujemy dużą dawkę reggae, a inne składniki obecne w utworach na "Once..." to melancholia, folkowa duchowość i echa muzyki klezmerskiej. Mi szczególnie przypadł do gustu utwór "Miedzylesie", w którym bębny i perkusjonalia rewelacyjnie oddają dźwiękowo turkot pociągu pędzącego po szynach. 30 minut trwania całego tego przejazdu mija szybko, więc jest to album do wielokrotnego odtwarzania i... oglądania.

Oranżada - "Anin" (wersja z wokalem)

Dla kolekcjonerów

Bardzo starannie została przygotowana oprawa graficzna płyty. Okładka (z torami prowadzącymi do wnętrza tajemniczego monstrum) to dzieło Adama Mikulskiego, a w książeczce wewnątrz znajdziemy zdjęcia ukazujące modernistyczne budynki stacyjne z w lat 30-ych, rysunki i napisane przez basistę Roberta Derlatkę dialogi, imitujące gwarę mieszkańców Mazowsza. Poza tym na drugiej stronie obwoluty zamieszczono letni rozkład jazdy na trasie Warszawa-Otwock-Śródborów, obowiązujący w 1935 roku. Nie tylko zatem fani dobrej muzyki, ale także kolekcjonerzy będą raczej zadowoleni z zakupu tego wydawnictwa...

Oranżada w sieci:
Facebook
Myspace

Radios
Radios


tagi: alternatywa (298)  oranżada (2)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze