sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Wywiad z Lao Che – „Musi być zwrot…”

0 24-10-2012 09:35

Zaraz po premierze nowej, piątej już płyty Lao Che zatytułowanej "Soundtrack", spotkaliśmy się z zespołem, by przepytać Huberta Dobaczewskiego czyli Spiętego i Mariusza Densta czyli Denata, o szczegóły nowego wydawnictwa i kilka innych kwestii...

Lao Che ,foto: Radek Polak
Tegoslucham.pl: "Soundtrack" jak sama nazwa mówi, to muzyka do filmu. Skąd pomysł na taką formę waszej najnowszej płyty?

Spięty:
Chcieliśmy znaleźć ciekawy temat dla tej płyty, nie lubimy kiedy są to tylko luźne piosenki. Lubimy kino - często oglądamy filmy w busie podczas trasy. Choć Marian (Denat) jest może mniej filmowy, a bardziej muzyczny - jego z kolei bardziej interesują soundtracki. To są fajne płyty, często uznane komercyjnie, ale naprawdę dobre, szczególnie chodzi tu o muzykę do filmów Tarantino - "Pulp Fiction", "Kill Bill", "Urodzeni Mordercy" Oliver'a Stone'a, albo np. film "Snatch".

Denat:
To są różnorodne kompozycje, różne zespoły, ale świetnie dobrane i tworzące spójną całość. Nie chodzi tu o taką spójność jak na naszym "Powstaniu Warszawskim", ale ujętą w nieco innej formie...

Spięty:
... ale też takiej, która związana jest z obrazem. Zawsze robiliśmy muzykę obrazową, więc teraz nasze poczynania są usprawiedliwione, że jeśli robimy muzykę do rzeczy, która jest w wyobraźni, ale jest obrazowa, filmowa, to jest to wciąż nasza stylistyka.

Tegoslucham.pl: W planach było powstanie - oprócz płyty - także filmu do tej muzyki. Film ostatecznie nie powstał. Czy te zawirowania miały jakiś wpływ na kształt płyty ?

Denat: Nie... Zaczynaliśmy tworzyć muzykę jako soundtrack. Film z przyczyn technicznych nie doszedł do skutku, ale muzyka powstawała własnym torem. Od początku nie miała być to muzyka do obrazu, tylko obraz do muzyki.

Tegoslucham.pl: Jak długo powstawał materiał na "Soundtrack" ? To efekt mozolnej pracy, czy raczej kilku, kilkunastu sesji ?

Spięty: O, co najmniej 1,5 roku...prawie dwa lata.

Denat: To była intensywna praca, z poświęceniem, żeby dopilnować rzeczy na każdym odcinku. To rzecz mocno dopracowana i właściwie proces ten trwa, bo płyta dopiero co się ukazała, a my gramy serię koncertów...

Tegoslucham.pl: To praktycznie zaczęliście prace nad nową płytą od razu po "Prądzie Stałym/Prądzie Zmiennym"...

Denat: U nas tak zawsze jest, że wychodzi płyta i zaczynamy się już spotykać i powoli, powoli rozpoczynają się wstępne rozważania...

Tegoslucham.pl: To teraz też już się zaczyna...?

Spięty: Tak, zaczyna się... Na zasadzie rzucania haseł i pomysłów. Jak pomysł "zapali" całej załodze, to mówimy - ok, bierzemy się za to.

Denat: Ale to jest jak w klepsydrze, pomału - ziarenko po ziarenku...

Tegoslucham.pl: Wrócicie jeszcze do bardziej akustycznego grania, znanego choćby z "Powstania"?

Spięty: Są takie zakusy. Na pewno nie będzie to rzecz agresywna, za to bardziej minimalistyczna, "spod palca", przestrzenna, stylowa. Akustyka nas ostatnio bardzo pociąga, ale jak to będzie podane to na razie ciężko powiedzieć.

Tegoslucham.pl: Czyżby przesyt elektroniką ?

Denat: Przesyt nie, ale style mają się przemieniać diametralnie. Na pewno teraz musi to pójść w zupełnie drugą stronę podług ostatnich naszych dokonań. Musi być zwrot.

Tegoslucham.pl: Ile kawałków odpadło w preselekcji do nowej płyty?

Spięty: Odpadł jeden - "Rock'n'roll". Mieliśmy swoje typy, które chcielibyśmy nagrać, producent sugerował swoje i ostatecznie jeden nasz "pewniak" nie wszedł na płytę, a weszła rzecz, która według nas była mniej przekonująca, ale z której producent zrobił fajną piosenkę.

Tegoslucham.pl: Usłyszymy kiedyś ten kawałek? Może na koncertach, albo na jakiejś EP ?


Denat: Może się tak wydarzyć - kompozycja jest nagrana i dobrze by było żeby gdzieś się ukazała. Za jakiś czas pomyślimy o tym. Mogłoby to być nawet ciekawe wydać jakąś Epkę, gdzie pojawiłyby się może jakieś remixy naszych utworów płytowych i właśnie ten, który nie wszedł.

Tegoslucham.pl: Wspomnieliście o producencie. Jest nim Eddie Stevens, znany ze współpracy m.in. z Moloko. Skąd wybór zagranicznego "eksperta" ?

Spięty:
Robimy muzykę od wielu lat, z reguły w ramach punkowej zasady DIY (zrób to sam). Wieża jest realizatorem dźwięku i on przewodził nagraniom. Braliśmy realizatorów, ale realizowali oni raczej nasze pomysły. Chcieliśmy pewnej zmiany, żeby nie kotłować się ciągle we własnym sosie, zmienić coś. Zawsze się staraliśmy żeby płyty były inne i stwierdziliśmy, że to taki moment, żeby wpuścić do swojego domu i powiedzieć "bądź z nami, zaczaruj nas, zaintryguj, zainspiruj".

Tegoslucham.pl: Czymś was Eddie zaskoczył?

Denat: Na pewno zaangażowaniem...

Spięty: Pewnością - wszedł w materiał od początku do końca: treściowo, aranżacyjnie, brzmieniowo - we wszystkich sferach.

Tegoslucham.pl: Co dla Was jest najważniejsze w tej płycie?

Spięty: Jesteśmy dumni, że udało nam się wyrwać z pewnych szablonów, którymi podążaliśmy przez lata. Cieszymy się, że to już piąte wydawnictwo, a wciąż poszukujemy...

Tegoslucham.pl: To też pierwsza wasza płyta bez udziału Krojca. Jak sobie radzicie bez niego, bez drugiej, a właściwie pierwszej gitary? Miało to duży wpływ na brzmienie, kompozycje?

Spięty: Na pewno. W tym zespole nie ma sidemanów, a Kuba to świetny muzyk. Kiedy podjął decyzję, że odchodzi z zespołu, to przez jakiś czas czuliśmy brak, ale trzeba było się pozbierać, przeorganizować. Chcieliśmy dalej komponować i była to energia, która pchnęła to w innym kierunku. Na pewno gdyby był Kuba to brzmiałoby to inaczej. A jak? Nie wiem...

Tegoslucham.pl: Na nowej płycie znowu słyszymy Spiętego rapującego - powrót do dawnych czasów z Koli? Jak się znowu poczuliście w dawnej stylistyce?

Denat: Przede wszystkim zależało nam na różnorodności stylistycznej na "Soundtracku", żeby były tam style wyraźnie się od siebie różniące - stąd też i hip hop.

Spięty: Powstała kultura soundtracku. To już nie tylko muzyka score - orkiestrowo, nastrojowo, jako podkład. To się zmieniło, szczególnie dzięki Tarantino - on jak widział obrazy swoich filmów, widział też kompozycje. One ożywiały obrazy, dodawały drugą wartość, nie były już tłem. Ludzie słuchają już sountracków jako osobnych płyt, przy tym przywołując sobie w myślach obrazy z filmu...

Tegoslucham.pl: Co u Was będzie tymi obrazami?

Spięty:
To właśnie pomysł na tę płytę. Nie ma ścisłego konceptu treściowego, jest atmosfera zmierzchu, zawieszenia, niepokoju. Każdy ten film może sobie wyobrazić.

Okładka płyty "Soundtrack"
Tegoslucham.pl: To płyta trochę nieradiowa. Mało typowo przebojowych kawałków, w dodatku prawie wszystkie trwają ponad 5 minut. Nie rodzi to obawy, że nie zagościcie szerzej w stacjach radiowych?

Spięty: Nie jesteśmy zespołem, który debiutuje więc nie będziemy się cisnąć z trzema singlami, które mają mieć określony szablon...

Tegoslucham.pl: Ale utwór "Idzie Wiatr" to aż 10 minut. Potrzebne były dłuższe formy do opowiedzenia "filmowych historii"?

Spięty: Skomponowaliśmy piosenki, które są często spokojne. A spokój trzeba wprowadzić, nastroić słuchacza, a tego nie da się zrobić w 3 minut, już prędzej w 6-7. Eddie zachęcał nas do tego, żebyśmy nie patrzyli na zegarek, żebyśmy zrobili kompozycje, które mają wciągnąć w atmosferę. Dać czas żeby wyobraźnia zadziałała.

Tegoslucham.pl: Teksty zdominowała kwestia wiary. Dużo śpiewasz o bogu, ale robisz to niekoniecznie w poważny sposób, z dużą dozą żartu, dystansu...

Spięty: Nie chcę podchodzić do tematów poważnych tylko i wyłącznie poważnie. Myślę, że Bóg ma bardzo rozbudowane poczucie humoru. Jeśli się rozmyśla o istnieniu takiej osoby czy energii, to nie można jej traktować w sposób ostateczny i srogi. Bóg jest moim kumplem...

Tegoslucham.pl: Ale takim luzem w tym temacie możecie stracić sympatie niektórych środowisk, które szczególnie po "Powstaniu Warszawskim", ale też po "Gospelu", zaczęły Was w specyficzny sposób szufladkować...

Spięty: Pisząc tekst "Dymu" nie myślałem o tym. Pisałem o moich rozterkach związanych z religią, z której wyrosłem...

Tegoslucham.pl: Brytyjski producent, mixy w Londynie... Coraz mocniej wychylacie się poza granice. Nie korci Was zaatakować zagraniczne rynki, nagrać płytę anglojęzyczną?


Spięty: Na pewno trudno by mi się było tekstowo odnaleźć, żeby to było przekonujące. Wolimy przyjechać do Bydgoszczy czy Szczecina i zagrać dla 300-400 osób i czuć feedback. Za starzy jesteśmy żeby wojować świat. Nie liczy się ilość, ale liczy się jakość - ważniejsze dla nas jeśli jest mini rzesza, która rozumie to co tworzymy, podąża za tym, śledzi. To jest dla nas ważne. No nieeee, gdzie my teraz tam za granice (śmiech).

Rozmawiał: rad

Recenzja płyty "Soundtrack"
rad


tagi: alternatywa (298)  elektronika (161)  lao_che (11)  polskie (886)  przybliżamy (144)  rock (484)  wywiad (24) 
komentarze