sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Izajasz – wielka rodzina reggae

0 07-11-2012 10:15

Za oknem jesienna plucha, ale nie próżnujemy - prezentujemy historię i muzykę Izajasza, jednej z najbardziej enigmatycznych polskich grup reggae z lat '90. Do ściągnięcia także ich dwa unikalne materiały.

Jawor to niewielkie miasto, które wydało wiele alternatywnych zespołów - aby je wyliczyć, z pewnością zabrakłoby palców ręki, a może nawet i obu rąk. Jednym z nich był reggae'owy Izajasz. Tego roku mija odpowiednio 22, 19 i 15 lat od nagrania i premiery jego materiałów. Chociaż "premiery" to chyba za dużo powiedziane - tylko jeden z nich ukazał się bowiem ciut bardziej oficjalnie. Teraz dwa z nich trafiają do przesłuchania i ściągnięcia na tegoslucham.pl. Ale zanim to nastąpi, opowiemy co nieco o zespole.

Zespół - zjawisko

Za zespół, a właściwie zjawisko pod nazwą Izajasz odpowiedzialne było ogromne gremium ludzi. Gdy chwycimy do ręki kasetę "Żegnaj Babilonie", która była 11 (i ostatnią) kasetą wydaną przez oficynę "I&I" Pielgrzyma, uderza ogromny spis osób, które w nim uczestniczyły. Ludzi jest więcej, niż utworów na taśmie! I nic dziwnego, gdyż powstawały na przestrzeni lat. Robert "Jimmy" Pawełek, który był frontmanem bandu, komponował wszystko na pudle. Z ręką na sercu można powiedzieć, że wyszło mu to świetnie - nie ma tu ani jednego kawałka słabszego czy przypadkowego.


Strona "B" tej kasety to najstarsze zachowane nagrania Izajasza, uchwycone jednym mikrofonem na próbach w latach 1990-1991. Wyróżniają się tam zwłaszcza cudowne, relaksacyjne "Oczy i ciało dla słońca" czy surowy "Jah Coming In My Soul", idealny dla odmiany w mniej słoneczną pogodę. Trochę razi, że z tej sesji nie opublikowano "Sodomy i Gomory" - transującego kawałka o biblijnym przesłaniu czy też nieco freestyle'owych nagrań inspirowanych Hendrixem. W "Spróbuj" czasami nieśmiało włączają się dęciaki. Wpadką jest jedynie "Jeruzalem" - choć ma porywający, skoczny refren, trudno zrozumieć tekst. A przecież Robert nie miał żadnych problemów dykcyjnych, co raz po raz udowadnia w pozostałych utworach. Wręcz przeciwnie, czaruje głosem o brzmieniu natchnionego biblijnego proroka - mimo, że 22 lata temu nie bardzo radził sobie z angielszczyzną.

Pracowity rok

Rok 1993 był bardzo pracowity dla kapeli Izajasz. To wtedy została zagrana świetna spontaniczna sesja. Wszystkie kawałki z perkusją zostały nagrane w klubie Parkowa, a bez perkusji w domu Jimmiego. A tam przebój za przebojem - "Niestraszny nam jest Babilon", "Długa droga" czy "Zapukali do mych drzwi". Choć rozpoczynające "Jak długo" czy "Walka o stołki" to kawałki niełatwe w odbiorze, bo przewiercające duszę na wskroś przez swoje teksty i wykonanie, wszystko rekompensuje finałowy utwór "Ty i ja" - chyba najlepszy lovers polskiego reggae Dziwi tylko, że żaden z nich nie został opublikowany na kasecie "Żegnaj Babilonie". Tytułowy utwór oficjalnej kasety był zaś jednym z ostatnich, które zagrał Izajasz. Jimmy nagrywał go w domu metodą pingpongową. Nagrywał jedną ścieżkę, a do niej drugą na dwa kaseciaki. Takich nyahbinghowych, chantowych kawałków z congami bez perkusji jest tam więcej - na oficjalnym wydawnictwie znalazły się w innych wersjach.


Pecha przyniósł Izajaszowi koncert w Strzegomiu (również w 1993 r.). Nie dość, że realizator dźwięku nagrał jedynie jedną stronę nagrań, to wokalista oświadczył po nim zespołowi, że podążył inną ścieżką duchową i zaprzestaje grania reggae. Był to zatem ostatni koncert kapeli. Można powiedzieć jednak, że "last but not least" - to właśnie on do dzisiaj jest wizytówką Izajasza i to jego fragment zajmuje stronę A kasety. Blasku i werwy nabrały tam koncertowe aranżacje kawałków znanych z domowej sesji, takich jak "Oni", "Psalm" czy "Panie naszych dusz." Choć Misiek tarabanił na bębnach, a intro w "Cyną pokryte" nie bardzo wyszło, wszystko do dzisiaj pięknie się broni i zjednuje sobie coraz to nowszych fanów. Choć koncert jest niepełny, zespół deklaruje, że postara się kiedyś, aby cała taśma z nim która znajduje się w Jaworze, została opublikowana.

Rastamani bez dredów

Spadkobiercy Izajasza, tym razem już poza krajem, tworzą zaś własne dubowe wersje tych klasycznych już kawałków. Gorąco kibicujemy im w działaniach, a Was zachęcamy do poznania tego, co powstało do tej pory! Bo choć Izajasz już nie istnieje prawie 20 lat, to przez niektórych nazywamy był polskim Bobem Marleyem - zespołem o życiu krótkim, lecz niesamowicie płodnym i obfitującym w treść, przypominającym nam o wartościach ruchu Rastafari. Bo jak sami o sobie mówili w wywiadzie dla "Armagedon" po koncercie w Brodnicy - śpiewali o tym, choć byli... rastamanami bez dredów.

Serdeczne podziękowania za pomoc w stworzeniu artykułu oraz za udostępnienie nagrań dla Krzyśka El Dżako.

Dwa unikatowe materiały Izajasza z roku 1993 i 1997 do pobrania.

Hersylia


tagi: izajasz (1)  polskie (866)  przybliżamy (142)  reggae (122) 
komentarze