sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Little White Lies – “Devils in Disguise”

0 12-11-2012 13:16

Tegoroczne debiuty na polskiej scenie to już wielka pula niezwykłych płyt i projektów. Do tego grona dołącza łódzki duet Little White Lies ze swoim albumem "Devils in Disguise".

Tak jak wokalistki z gitarą najczęściej nie unikną porównań do PJ Harvey, tak rockowe duety mieszane nie unikną porównań z The White Stripes. Łódzkie "małe białe kłamstewka" także - grając skromne aranżacyjnie utwory, w których rządzi surowo brzmiąca gitara - takie skojarzenia wywoływać muszą. Ale spokojnie, żadnych prostych skojarzeniowo kalek tu nie znajdziecie.

LWL w debiucie zmieścili aż 14 utworów, które dają ciekawy obraz różnorodności ich muzyki - choć zdawać by się mogło, że musi to być na jedno kopyto, skoro posługują się głównie gitarą i automatem perkusyjnym. Nie nie, na pewno nie jest monotonnie i nudno... i z tym instrumentarium też nie do końca tak... Na płycie znajdziemy na pewno dwa ciekawe wokale - Kasia Bartczak i Zbyszek Krenc mają naprawdę ciekawe głosy i w swobodny sposób budują napięcie, śpiewając w duecie lub zmieniając się przy mikrofonie. Choć wiem, że wokalistki/ci porównań nie lubią, to nie powstrzymam się - seksowny głos Kasi ma barwę nieco podobną do Beli Komoszyńskiej z Sorry Boys (posłuchajcie "Sunflowers"!).


Muzyka LWL to ciekawa mieszanka sporej ilości chwytliwych motywów gitarowych, odrobiny taneczności (tej rockowej, nie parkietowej), a także mimo wszystko punkowej energii, do tego przybrudzonej odrobiną elektroniki. Obok szybkich i monotonnych kawałków, mających za fundament prosty automatyczny bit, są też ciekawe, nieszablonowe zmiany tempa (świetny "Hurricane") jak i kawałki bardziej nastawione na budowanie nastroju: eksponujące bas "Substitute for Love", czy wręcz balladowe "Sunflowers" i "Farewell". Ten ostatni to ciekawa "kwasowa" perełka, rodem z czasów Jefferson Airplane. Nie zabrakło blues-rockowych inspiracji, które odnajdziemy w piekielnie gitarowym "ADR" i "Just Black".


Ale żywioł LWL to przede wszystkim szybkie tempo i rockowa skoczność jak w otwierającym "Don't Breathe Untill I'll Tell You To". Wyraźnie lubią także wprowadzić słuchacza w trans jednostajnym bitem i zapętloną gitarą ("Three Days"). Kiedy już tak Cię "wymęczą" na koniec kładą do łóżka i głaszczą po głowie hipnotyzującym, choć króciutkim gitarowym outro w postaci "Skirt".
Po tych dźwiękach śnić można tylko pięknie...

Little White Lies w sieci:

Facebook
Soundcloud

rad


rad


tagi: little_white_lies (4)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze