sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Wielkie Pomorze – dezinformacja w imię BUNTu

0 22-11-2012 14:58

Projekt Wielkie Pomorze, to sprawnie zorganizowana wielka muzyczna mistyfikacja, przeprowadzana inteligentnie i z poczuciem humoru. Zamierzają wcielić się w 12 zespołów o kompletnej odmienności gatunkowej, by udowodnić, że mogą zagrać wszystko i przy okazji wyśmiać surowe subkulturowe kanony.

Funky Koval Space Lard Orchestra
Kultowi i legendarni

Pozornie wszystko się zgadza – jest szczegółowe bio zespołu, który najczęściej okazuje się „legendarnym”, „kultowym” „pionierem gatunku”. Są dyskografie, okładki, klipy, muzyka na bandcampach i myspace’ach. Zespoły jak żywe. „BUNT stawiany jest przez znawców punk rocka w jednym szeregu z takimi formacjami jak Dezerter, TZN Xenna czy Włochaty i Analogs” – czytamy w opisie historii zespołu BUNT. „SSL to nie tylko przedstawiciel niszy muzycznej z etykietą >>el muzyka<<, czyli muzyka elektroniczna. Przez niemal 30 lat działalności czwórka wybitnych kompozytorów i realizatorów dźwięku ze Słubic zahaczyła o każdy możliwy przejaw użycia nowych technologii w muzyce rozrywkowej” – to opis Space Spectrum Lasers. Tak profesjonalnie przygotowane opisy skutecznie szerzą dezinformację i potrafią zwieść fanów gatunku oraz dziennikarzy zakochanych w metodzie „kopiuj-wklej”.

The-zInformacja

O co chodzi? Wielkie Pomorze, to grupa muzyków związanych ze szczecińską Vespą i pokrewnym składem Pomorzan. Powołują do życia dwanaście zespołów (w teorii jeden na miesiąc), każdy z innego gatunku, organizują występ – najczęściej w Szczecinie, (ale nie tylko, w Halloween BUNT zagrał z Masturbatorem w Świnoujściu - TUTAJ film z wyprawy), by pod wymyśloną nazwą przyciągnąć na swój występ fanów konkretnego stylu. Rozkręcają całą machinę promocyjną, tak dobrze znaną z działań profesjonalnych menago. Skąd się wzięła ta niekonwencjonalna idea?

Borrutarh
Przez dłuższy czas współpracowałem ze szczecińskim oddziałem ogólnopolskiej gazety i byłem tam odpowiedzialny za pisanie zapowiedzi imprez muzycznych w mieście. Koncertów, imprez klubowych, itp. Przez moje ręce przechodziło całe mnóstwo tekstów reprezentujących specyficzny gatunek literacki – zespołowe bio. Czyli dwa-trzy akapity, które mają przedstawić czytelnikowi gazety czy portalu dany zespół muzyczny/artystę. Tekstów, których autorem jest albo zespół albo jakiś menedżment się nim zajmujący i mających zachęcić czytelnika do przyjścia na koncert. Oczywiście, siłą rzeczy, były to laurki poszczególnych wykonawców, nawet jak kapela uprawia ochujały i miałki rock-pop, to pisze się, że grają, no, jakoś tam, żywiołowo, energetycznie, ogółem to są super i warto – opowiada Piotr Markowski, jeden z inicjatorów Wielkiego Pomorza.

Łazęgi z Czarnego Szlaku
"Tru" składy

Było już osiem wcieleń: rapowy Wiskord Ghetto Squad, elektroniczno eksperymentalny Vedna De Pablo Escobar, blues-rockowy Highway Devils Blues Band, pagan-metalowy Borrutarh, Łazęgi z Czarnego Szlaku z poezją śpiewaną, funkowy Funky Koval Space Lard Orchestra, hardcore punkowy BUNT, syntezatorowy Space Spectrum Lasers z muzyką elektroniczną oraz ostatni, indie rockowy Lato się Już Skońzyło. Oczywiście przy każdym wcieleniu jest pełne zaangażowanie – sugestywna nazwa, odpowiednie stroje, ideologia, nawiązania do klasyków gatunku, charakterystyczne zachowania sceniczne. Przed koncertem powstaje płyta, singiel z klipem, utrzymanym także oczywiście w „prawidłowym” stylu.


Na płycie też wszystko się zgadza, dużo tutaj mówią już same tytuły. Punkowy BUNT wydał już płytę „The Best of BUNT – PODNIEŚ PIĘŚĆ!” i dwie EP: „Nie możesz tylko biernie patrzyć, gdy to, w co wierzysz jest deptane w imię zysku EP” oraz „Modne logo na twojej piersi - dla ciebie to tylko znaczek, dla tysięcy symbol cierpień i wyzysku”. Znajdziemy tam takie utwory jak: „Kurwy z rządu”, „Nie pij, nie pal, nie ćpaj, nie ruchaj”, „Korpochuje”, „Płać mi więcej skąpy chuju” czy „Wyzysk”. Ileż podobnie brzmiących tytułów znamy z płyt punkowych legend z lat ’80? W ten prosty, ale jakże zabawny sposób Wielkie Pomorze śmieje się z gatunkowego betonu, ideologii nierozerwalnie zrośniętej z muzyką, sztywnych gatunkowych ram i zwyczajów. Bo o czym może być poezja śpiewana? Wiadomo – góry, podróże. Kilka utworów Łazęg z Czarnego Szlaku: „Po prostu wyjedź w Bieszczady”, „Wertepy”, „Góry nie mają końca”. A hip hop? „Kładź się dziwko”, „Po stronie bloków”, „Sprzedałeś ziomów”. Pogański metal? – „W pieczarze ku chwale starych bogów”, „Pożogę ześlij na wioski wroga”.


Oczywiście w Szczecinie mają trudniej by w swojej nowej muzycznej kreacji być anonimowymi – ich facjaty zna doskonale każdy kto zna Vespę i grupę Pomorzanie. Ale zawsze trafią się osoby niezorientowane lub zwiedzione koncertowymi zapowiedziami. Bo zdarza się, że na mistyfikację łapią się i media - jak w tym przypadku świnoujskiego Wyspiarza Niebieskiego. Zdarzało się to notorycznie, dopóki nie zrobili swoistego coming out i jasno przedstawili szczegóły akcji – choć jak widać i tak są tacy, którzy wciąż łykają haczyk.

BUNTownicze korzenie

Najlepiej wyszedł im chyba BUNT – zagrali m.in. na koncercie organizowanym przez środowisko Straight Edge i byli na tyle przekonujący, że niewtajemniczeni nie wyczuli pisma nosem. Ba, po tym co usłyszeli mogli wziąć zespół za najbardziej zaangażowaną i radykalną załogę.

Markowski przyznaje, że BUNT rozkręcił się mocniej niż inne wcielenia: nagraliśmy po tej pierwszej, podstawowej płycie jeszcze dwie EPki. Ale akurat ten projekt dużo nam radości daje, to są naprawdę nasze korzenie, wszyscy się wychowaliśmy na punku, hc, odrobinie metalu i grindcorze.

Highway Devils Blues Band
Po co to wszystko? Znowu Markowski: Żeby się wyżyć, powygłupiać, bez jakiś zobowiązań, że robimy zespół, że poważka, że seryjnie zabieramy się za jakiś gatunek. Dla głupiej satysfakcji z psikusa. Przyświeca nam inny cel niż dowartościowywanie publiki. My tą publiczność właśnie chcemy skrzywdzić, ma ich zaboleć, a nie sprawić, że się będą lepiej czuli.

To bardzo w stylu „vespiarzy”, wszak to nieźli jajcarze i w przeróżnych dziwnych akcjach na pograniczu kabaretu i muzyki specjalizują się od lat. Ale Wielkie Pomorze to też prztyczek w nosa muzycznym radykałom, tym krzyczącym „kurwa mać punki grać” i tym co krzyczą „Slava” i tym, którzy w pierdnięciu syntezatora doszukują się prawdy objawionej kosmosu. Chcąc nie chcąc, WP stawia też pytanie ile w muzyce jest kunsztu, a ile snobowania.

Wiskord Ghetto Squad
Do przewidzianych 12 wcieleń, pozostały trzy przepoczwarzenia. W jakich rolach zobaczymy jeszcze Wielkie Pomorze? Nie chcielibyśmy zdradzać planów, psuć niespodzianki. Ale muzyka rozrywkowa przez lata swej historii wytworzyła taką masę gatunków, podgatunków, nurtów, itd., że nie powinniśmy mieć żadnych problemów z wybraniem czegoś dostatecznie śmiesznego - w naszych rozmowach „co tera?” przewijają się: world music, pudel-metal, jazz. Zbyt wiele energii nie chcemy w te projekty wkładać, to ma być na odwal, od niechcenia, ogranicza nas też mocno czas – podstawowym założeniem Wielkiego Pomorza jest przecież: maksimum trzy 2-godzinne próby na stworzenie zespołu od zera - to nie za wiele. A trudności pojawiają się gdy niezbyt wiele wiemy o gatunku, który chcemy wziąć na tapetę. Trzeba wtedy się zapoznawać z przedstawicielami, cechami charakterystycznymi, stałymi elementami gry. A to przecież może być niekiedy bardzo bolesne. Dlatego też staramy się zabierać za coś, o czym mamy minimalne choćby pojęcie – wyjaśnia Markowski.

Wielkie Pomorze w sieci:
Strona
Facebook

rad


tagi: elektronika (161)  polskie (886)  pomorzanie (6)  przybliżamy (144)  punk (166)  rock (483)  vespa (5)  wielkie_pomorze (2) 
komentarze