sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Pedal Distorsionador - „Pedal Distorsionador”

1 19-12-2012 20:24

Przedpotopowe granie, z którego byliby dumni The Stogges czy Velvet Underground a nie pogardziłby nim pewnie i sam David Bowie. Energia, pasja i muzyczny brud czyli po prostu esencja klasycznego rocka w wykonaniu duetu z Pomorza.

Debiutancki materiał Pedal Distorsionador to rzecz naprawdę przedziwna. Z jednej strony stylistycznie skostniała, rzekłbym wręcz antyczna, z drugiej zaś zaskakująco świeża i niezwykle żywiołowa. Nie znajdziemy tu żadnych muzycznych odkryć. Zespół nie sili się na oryginalność i gatunkowe eksperymenty. Stylistycznie jest to po prostu wydawnictwo całkowicie przewidywalne. Ot niespełna 40 minut korzennego, surowego rocka z przełomu lat 60 i 70 ubiegłego wieku. Z tej szorstkiej, garażowej, muzyki emanuje jednak niesamowita pasja i naturalność. Czegoś tak zadziornego i szczerego dawno na naszym rynku nie było. Gdyby tak duet zamienić w trio (czyli po prostu wymienić automat na perkusistę z krwi i kości) oraz zadbać o lepszą produkcję nagrań, to Panowie z PD śmiało mogliby stanąć w szranki z popularną ostatnio grupą Kim Nowak.


Na album złożyło się 9 kompozycji, wśród których znajdziemy niemal same perełki. Na początek "Pedal Distorionador" i "Two Miles Drag". Oba wyraźnie kojarzące się z wczesną twórczością macierzystej formacji Iggy'ego Popa, wzbogaconą o iście Zeppelinowskie dźwięki. Dalej trafiamy na cudownie rock n' rollowy utwór "Cyber Man" oraz smakowity koktajl brzmień, spod znaku the White Stripes i Black Sabbath, w postaci "The hip blues". "Sleaze" to z kolei powolny, mroczny numer ze świetnie wyeksponowaną linią basu, ciężkim riffem i solówką á la Tony Iommi. Szybsze tempo muzycy serwują nam w "Boner Stoner". Gonitwa przesterowanych gitar i solo jakby żywcem wyjęte z utworów wspomnianego już Led Zeppelin. I w końcu blues-rockowy hołd dla jednego z najwybitniejszych gitarzystów XX wieku, czyli singlowy "Jimmy Page". Prosty, mocny riff, przemykające w tle klawisze i wrzynająca się w głowę melodia. Po prostu cudo.


Debiut Pedal Distorsionador to hałaśliwe rockowe granie, z którego uderza wspomniana pasja i naturalność. Niby człowiek wszystko to już gdzieś słyszał, niby to tylko sprawna żonglerka mniej lub bardziej dosłownymi zapożyczeniami a jednak nie da się przejść obok tej płyty obojętnie. Bezpretensjonalny rock, pełen klasycznych inspiracji, w najlepszym wydaniu.

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz - album dostępny jest w sieci za darmo na stronie zespołu!

Pedal Distorsionador w sieci:
Facebook
Strona

Piotr Samołyk

tagi: pedal_distorsionador (1)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze
ah ten pedal
<3
19-12-2012 20:47:22