sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Rubin 714 – „Tri” EP

0 05-04-2013 11:17

Zderzenie punk rockowej energii z klasycznym rock’n’rollem, czyli R714 po raz trzeci.

Opolskie trio zdecydowanie nie przesadza z aktywnością. Po debiutanckim albumie „Elektronika” (2011), fani musieli długo czekać na świeży materiał. Zespół opublikował, w międzyczasie, jeszcze EP’kę „Stereo” ale nie było to dzieło w pełni premierowe, a jedynie swego rodzaju kompilacja. Znalazły się na niej aż 4 utwory znane z pierwszego CD i tylko dwie nowe kompozycje. W pełni dziewiczy materiał otrzymujemy więc dopiero teraz, za sprawą krążka „Tri”.

Na wydawnictwo złożyło się osiemnaście minut muzyki, upchniętej w pięciu utworach. Nie znajdziemy tu żadnych nowych tropów, ani spektakularnych wolt w twórczości kolektywu. Stylistycznie jest to album kompletnie przewidywalny. Całość, jak zwykle w przypadku Rubina, to hałaśliwe garażowe granie zawieszone gdzieś pomiędzy post punkiem i wczesnym grunge’m. Grupa powtarza większość pomysłów znanych już z poprzednich płyt, choć z nieco większą dawką korzennego rock’a. Po raz kolejny dostajemy, więc dobrze przemyślany chaos, pełen szmerów, trzasków, fałszów i pokręconych riffów.


Na początek singlowe „Play With Matches”, w którym Dead Kennedys i Sonic Youth spotykają się z Elvisem Presleyem. Króciutki, wpadający w ucho, kawałek łączący punkową energię z iście rock’n’ rollową rytmiką. Dalej trafiamy na „Contact Your General Practitioner Immediately”, w którym zadziorne gitary przeplatają się z napastliwym i niechlujnym śpiewem Michała Michalskiego, a wszystko to podane w lekko psychodelicznym sosie. Utwór numer trzy to prawdziwa niespodzianka. Jakby w odpowiedzi na moje wcześniejsze narzekania (ośmieliłem się skrytykować angielski pana Michała, przy okazji recenzji „Stereo”), muzycy zdecydowali się w końcu nagrać kawałek w ojczystym języku. Eksplodujący rytmem słów i drapieżnych gitar „Komary Fruną Przezeń Na Wylot” to jednak szpila wymierzona w takich jak ja malkontentów. Jakby na złość, zafundowano nam tu kompletnie bełkotliwy wokal, który wręcz uniemożliwia zrozumienie tekstu. To ja już jednak wole Rubin w wersji anglojęzycznej. Po tym przedziwnym eksperymencie pojawia się zalany niskimi tonami „Close Closer Closed”, którego początek wyraźnie kojarzy się z dokonaniami Kalifornijczyków z Kyuss. Cały zestaw wieńczy zaś, pełen gitarowego jazgotu, rytmiczny połamaniec w postaci „13”.

„Tri”, tak jak i wcześniejsze dzieła chłopaków z Opola, z powodzeniem nawiązuje do tradycji garażowego grania. Ten agresywny łomot potrafi wciągnąć - choć nie od razu, trzeba dać tej płytce czas i szanse, żeby do nas trafiła. Na koniec warto jeszcze zwrócić uwagę na ciekawą graficzną stronę wydawnictwa. Autorem świetnej okładki jest znany opolski artysta Bartłomiej Trzos. Epka w ultra kolekcjonerskim nakładzie 48 sztuk, do nabycia na stronie zespołu.

A my zdradzimy, że to nie ostatnie spotkanie z Rubinem714 na naszej stronie…



Rubin714 w sieci

Piotr Samołyk


tagi: polskie (886)  recenzje (806)  rock (483)  rubin714 (3) 
komentarze