sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Romek Puchowski – "Free"

0 17-05-2013 15:17

Jeden z najbardziej utalentowanych polskich muzyków bluesowych, filar niezapomnianego zespołu Von Zeit, powraca po latach ze swoją drugą solową płytą.

Pan Romek powraca po 7 latach z Delty Missisipi nad polski Bałtyk. Drugi krążek mieści nie tylko – jak to było w przypadku jego pierwszej płyty „Simply” – korzennego amerykańskiego bluesa. Brzmi zdecydowanie bardziej swojsko, ale też eklektycznie.

Różnic można doszukać się wiele, to zupełnie inna płyta, nie zamknięta ramami bluesa, w dodatku z całym zastępem gości, mocno poszerzającymi instrumentarium. Romek Puchowski chętniej sięga po folkowe piosenki, a nawet po klimaty przemycane jeszcze w Von Zeit. Już nie tylko śpiewa po angielsku głosem natchnionego czarnego bluesmana, ale również w przewrotny sposób uśmiecha się do rzeczywistości, w której żyje. Przygotujcie się więc na piosenki o fryzjerze z Tczewa i śpiącej Juracie.


Krążek promował „Big Bad Brother” będący solidnym kawałkiem mięsistego bluesa, porywającego, nie kołyszącego czy usypiającego. Jednak kto się szykował na rozszerzenie tego stylu na cały album, poczuje się rozczarowany. Takim czadowym bluesem raczy nas jeszcze w „Thoughts Like Fish” (też materiał na singla) i może częściowo też w świetnym, mrocznym „Johnnym”. A tak, mamy zestaw piosenek z pogranicza bluesa i folku. Raz ciążących w kierunku amerykańskiego Południa pierwszej połowy II wieku, czyli skąpanych w dźwiękach harmonijki i banjo („Goin’ Away Baby”, „Just Your Fool”). Innym razem bardziej leniwych, wakacyjnych i słowiańskich („Jurata”, „Fryzjer”, „Głodne Wybrzeże”, „Lena Lena” dżemowy „Albo cacy albo lili” z udziałem Martyny Jakubowicz). Znalazł się nawet i usypiający gitarowy „Walc dla Edyty”. W niektórych utworach pobrzmiewają też ślady atmosfery nagrań Von Zeit, wyjątkowo dobrze słyszalne w „Nowych Ludziach”.


Wspomniałem już o licznych gościach. Na liście mieszczącej aż 12 postaci, są m.in. znakomity amerykański harmonijkarz Keith Dunn, Tymon Tymański czy Martyna Jakubowicz. Bogactwo instrumentów sprawia, że  odnajdziemy na płycie wiele smaczków, począwszy od cyrkowo brzmiącej tuby, przez saksofon (jakże udanie w akustycznym hendrixowskim „Voodoo Child” zastępującym wariacje na elektryku), po wiolonczelę.

Nie wiem komu tę płytę polecić. Bluesmeni mogą czuć się zawiedzeni zbyt małym stężeniem bluesa w bluesie, pamiętający Von Zeit będą narzekali, że za mało psychodelii. Ale prawda jest taka, że polecić ją można każdemu z otwartą głową, nadającemu na podobnych falach co Romek i chwytającemu bez problemu emocje bijące choćby z takiego „The Cat Is Observing”. Sprawdźcie czy działa.

Romek Puchowski w sieci

rad
rad


tagi: folk (190)  polskie (866)  recenzje (789)  rock (469)  romek_puchowski (1) 
komentarze