sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

The Abstinents – „Holicy”

0 07-08-2013 10:43

Druga odsłona psychodeliczno-punkowego uderzenia ze Śląska, czyli The Abstinents z płytą „Holicy”.

Punk i jazz to w teorii dwa zupełnie odległe i nieprzystające światy. Ale Abstynenci - choć w jednej z piosenek deklarują, że nie wiedzą co to jest jazz i sztuka - potrafią je pogodzić. Wyobrażacie sobie upunkowione The Morphine?

Bo tak – może trochę karkołomnie - można próbować określić styl Abstynentów. Grają bardzo niekonwencjonalnego punk rocka. Z jednej strony brutalnego, ostrego i pełnego dzikiej energii i wrzasków, z drugiej, wyposażonego w elementy innych gatunków – podlanego gęsto psychodelicznymi kombinacjami i dźwiękami gdzieś z obszarów jazzu i yassu.

W sprawę dobrze wprowadza „(A)ntro”, które od razu pokazuje, że nie będziemy mieli do czynienia z płytą stricte punkową. Jest garażowe brzmienie i zupełnie niepunkowa, połamana melodia. Jest i rewelacyjnie ujadający saksofon.

Ale żeby nie było, The Abstinents potrafią też przecież ostro dowalić, czego przykładem może być choćby „Rana”, w której coś dla siebie powinni znaleźć fani Kultu, KNŻ-tu ale i Dezertera. Ten kawałek ma naprawdę konkretnego kopa. Ciężko rozkręca się „Bielas”, w którym znajdziemy pesymistyczne przesłanie – co byś chłopie nie zrobił, przyjdzie luj i zajebie efekty twojej pracy. I znowu abstynencki punk jest tu zupełnie nieoczywisty – zmiany rytmu, przejścia, psychodelicznie zdilejowane gitary, potężnie jęczący bas. I ten cholernie intensywny sax, który nadaje całości wyrafinowanego posmaku. „Dżem” to zrobiona na punk zbitka tekstów R.Riedla. Fajne to, ciekawie pokombinowane. Zrozumiałe też, że zespół z Tych sięga po twórczość Ryśka właśnie.


W „Zielonce” – najbardziej czadowym numerze na płycie - Abstynenci dopytują co to jest ten jazz. W „Pani” poruszają tematykę seksu, rozpatrując kwestię z każdej strony – czy to największy problem gatunku ludzkiego, czy może ciągle jest go za mało i w jakości niewystarczająco dobrej? Dywagacje odbywają się w punkowo-psychodelicznej atmosferze, gdzie grupa ucieka w yassowo-noisowe wariacje. Wychodzi im to bardzo przekonująco. Te połamańce kontynuują w zamykających płytę „Holikach”. To prawdziwa petarda z przekolorową zawartością – od hc punkowej napierdalanki, przez yassy, po rozpierdol ostateczny w stylu Mike’a Pattona.

Pamiętam ich debiut, który był czymś świeżym i mocnym. Pamiętam, że na żywo na Fląder Festiwal w tym roku mnie nie zachwycili. Teraz znowu zdobywają moje serce punkowo-jazzowym jazgotem, sensownymi tekstami i śmiałością w międzygatunkowych eksperymentach.

Słowo o wydaniu albumu. Znowu jest nietypowe. Dostajemy paczuszkę, która bardziej przypomina opakowanie na wędlinę niż cd. Ale w środku czekają wszystkie niezbędne części: płyta, tekturowa podkładka pod nią i obowiązkowe kadzidełko. Pomysłowo. Kolejny już raz całość dochodów ze sprzedaży zostanie przeznaczona na pomoc charytatywną dla małej Mariki, córki przyjaciela zespołu.

Odsłuch z opcją ściągnięcia:
theabstinents.bandcamp.com/

Płyta do wygrania w konkursie - info TUTAJ.

Abstynenci w sieci

rad
rad


tagi: polskie (886)  punk_ (1)  punk_rock (78)  recenzje (806)  the_abstinents (5) 
komentarze