sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Lord & the Liar – “Thrill-seekers, Pubcrawlers & Shoplifters”

0 02-09-2013 19:53

Młody człowiek nagrywa solowy, debiutancki album. Wcale nie elektroniczny, ani nie rockowy. Co to jest i jak wyszło?

Pod nazwą Lord & the Liar kryje się Paweł Swiernalis, pochodzący z Suwałk, a mieszkający w Poznaniu młody człowiek, który gra i śpiewa. I nagrał właśnie swoja pierwszą płytę…

„Thrill-seekers, Pubcrawlers & Shoplifters” można przetłumaczyć jakoś tak: poszukiwacze wrażeń, pełzające ćmy barowe i złodzieje. Oczywiście w mocno wolnym tłumaczeniu. Ale tytuł dobrze wprowadza nas do tego, co znajdziemy na płycie.

Znajdziemy piosenki utrzymane w stylistyce knajpianej dekadencji, ciemnych kątów, kawy, whisky i papierosów, których dym zasnuwa całą spelunę, kryjąc twarze zebranych. Kiedyś podobnie grali Camero Cat, jak zaczynali, i jak jeszcze istnieli, choć oni akurat szli bardziej w świat mrocznej baśni. Tu także jest niemało mroku, ale nie baśniowego, lecz raczej tego specyficznego mroku porannych powrotów z pijackich wojaży. Czasem wydaje się, że piosenka jest zapisem introspekcji podpitego bohatera, czasem jakby towarzyszyła mu w beztroskiej zabawie.


Paweł popisuje się talentem do budowania takiego właśnie nastroju i pisania dobrych piosenek z pogranicza bluesa i folku. W dodatku nagrał całość sam, wszystkie instrumenty. A usłyszymy i akordeon, dodający uroku miejskiego folku i zmęczony saksofon, i smutne smyczki. Bo o basie, gitarze czy klawiszach to wiadomo, nie ma co wspominać. Wspomnieć za to trzeba o miłym damskim chórku.

Większość piosenek to takie snujące się niczym papierosowy dym niewesołe ballady. Niektóre bardziej żywe (ocierający się o folkowy dream pop „Glass full of Cigarettes”), niektóre wręcz przeciwnie (spuchnięte od basu „Neverending Games” czy niepokojące „Prophet's Fate…”). Potrafi też zaskoczyć cyrkowym - i przez to w tym smutnym towarzystwie mocno psychodelicznym - „Testament on Rizla's…”. Przydałoby się jeszcze więcej tak udanych eksperymentów!

Pamiętać trzeba, że to produkcja własnym sumptem (jak domniemam) i tu niektóre rzeczy przeszkadzają. Nie aspiruję do miana dźwiękowca, ale w takim „Neverending Games” czy „Zmęczonym Saksofoniście” bas wyłazi na wierzch i przykrywa ładne piosenki. Ogólnie za dużo go w wielu miejscach. Gdyby materiał ten trafił w łapy doświadczonego fachowca, pewnie brzmiałby jeszcze lepiej.

Ale nie zmienia to faktu, że Lord & the Liar zalicza interesujący debiut. Fajne pomysły na piosenki, ciekawie aranżacje, wokal może nie jest powalający, ale spokojnie do takiej twórczości wystarczający. A więc – jest dobrze, czy będzie lepiej? Zobaczymy, na pewno warto śledzić poczynania Lord & the Liar…

Lord & the Liar

rad
rad


tagi: alternatywa (298)  folk (192)  lord_and_the_liar (1)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze