sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Keira Is You - „Last Row Needs Heroes”

0 26-09-2013 20:11

Trzecia płyta chorzowskich post rockowców znowu wydaje się być nagrana z myślą o zagranicznym odbiorcy…

O Keira Is You nad Wisłą raczej mało kto słyszał. Zespół nie jest w kraju jakoś specjalnie, czy nawet średnio znany. Ale już choćby ten tysiak na fejsie świadczy, że zespół bynajmniej anonimowy nie jest – od lat grywa w Europie czy nawet Japonii i zdarzało mu się dzielić scenę choćby z takim Placebo(którego echa można usłyszeć w ich muzyce). Mało tego, wydawany jest przez brytyjski label Edils Recordings z Liverpoolu.

Spójrzcie na okładkę. Idealnie oddaje atmosferę album – mrok, chłód, tajemniczość. W porównaniu do poprzednich ich wydawnictw niewiele się zmieniło, może poza tym, że wciąż nagrywają rzeczy coraz bardziej dopracowane i profesjonalne. Od początku do końca tego krążka liczy się nastrój - nie szukajcie tu brawurowych solówek czy kunktatorstwa. Długie (może czasami aż nadto) utwory z powodzeniem wprowadzają słuchacza w ciemny świat Keiry. Czynią to zupełnie bez pośpiechu, rozległymi partiami klawiszy, powtarzalnością sekcji rytmicznej i przestrzennymi gitarami. Wokal również wpasowany jest w tę konwencję – Kuba Radomski smutnym głosem snuje swoje opowieści, odchodząc coraz bardziej od rozemocjonowanego śpiewu emo.

Muzycznie jest monotonnie, chwilami trochę nawet nużąco, bo po przesłuchaniu całości tak naprawdę ciężko wskazać lepsze czy słabsze utwory. Jest tu coś z Anathemy, szczególnie w zamiłowaniu do okraszania smutku dźwiękami pianina (świetne „Chariot Of The Sad”). Jest post rockowa przestrzeń, zdarzają się też bardziej nowofalowe momenty („Monitors”). Keira jakby starała się znaleźć złoty środek między indie rockową emocjonalnością a powagą post rocka, który wspominany dziś tyle razy smutek ma jakby wpisany z automatu. Dobrym przykładem takiego balansowania jest zestawienie lżejszego (zwłaszcza wokalnie) „Wait Dale” z takim choćby smutasem „Ashtray & The Beat Of His Heart”.

To dobra płyta, świadcząca o postępie zespołu, mimo właściwie braku jakichkolwiek zmian w stylistyce. Keira stawia na coś na kształt koncept albumu, niezwykle hermetycznego w swojej spójności. Kompozycje podporządkowuje nastrojowi, próbuje wciągnąć słuchacza do swojego niewesołego świata. I co tu dużo mówić, warto się skusić i zajrzeć tam na dłużej. Zwłaszcza jesienią.



Keira Is You w sieci

rad


tagi: keira_is_you (2)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze