sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Earl Jacob – „Warto Rozrabiać"

1 17-12-2013 20:35

Kuba Sadowski pożegnał się z Bartendersami i wydał solowy album. Co tam zmieścił?

Oczywiście pozostał w jamajskich klimatach i na swojej debiutanckiej płycie bawi się okołoregowymi konwencjami. To całkiem kolorowa mieszanka, bo zawierająca sporo elementów jamajskiej muzyki w tradycyjnym wydaniu (częsty rootsowy puls, klimatyczne ska i dirty reggae) oraz tych bardziej nowoczesnych rozwiązań (flirt z ragga, hip hopem i popem).

To nie przypadek, że Earl Jacob od lat współtworzy warszawską scenę jamajską. Na „Warto Rozrabiać” możemy przekonać się, że ma na tyle dużo ciekawych pomysłów, by „uciągnąć” płytę solową. Zawarł na niej kilka przebojowych songów, które sprawdzą się na imprezach i po prostu do nucenia. Na czoło z pewnością wybija się „Twoja mama lubi mnie bardziej niż Ty”, czyli właśnie przebojowe reggae o dosyć dwuznacznym tekście (w remiksie ze Skorupem idą jeszcze solidniej po bandzie). Znacznie gorzej przyjmuję nieco sterylne reggae, o popowym zabarwieniu i trochę nijakiej tematyce („Parkietowy cwaniak”, „Klawe dziewczyny, klawe chłopaki”, „Chłopcy całują swoje dziewczyny”). Skrajnością tutaj jest już popowy „Stop Stop”, w duecie z Anią Iwanek i z wykorzystaniem trochę tandetnie brzmiących smyczków.


Znacznie wolę tę bardziej korzenną twarz Jacoba. Fantastyczne ska-jazz w „Rybarak” automatycznie budzi biodra, podobnie jak „Weź mnie nie zawiedź”, które przenosi nas na Jamajkę lat 60. Dosyć przewrotnie używa pulsu reggae w „Bez dedykacji” i regowo-funkowym „Zdejmij mi łeb”, odchodząc w mocniej gitarowe brzmienia w „Zwyczajne” (ciekawy tekst o błędach w wychowaniu potomków).


Warstwa tekstowa jest nierówna. Z jednej strony nie brakuje wielu bystrych obserwacji i konstrukcji językowych, z drugiej zdarzają się kłujące w uszy „częstochowiaki” („super-pupę”, ała). Sama tematyka również raczej sprawdzona w tej stylistyce: sprawy damsko-męskie, imprezy i miejskie przygody. W kwestiach muzycznych dobrze robią pojawiające się całkiem często dęciaki. Dobrym rozwiązaniem było również wysunięcie naprzód wokalu Kuby, bo wszystko co śpiewa można bez problemu zrozumieć.


Zbierając to wszystko do kupy – w warszawskim reggae Earl Jacoba można znaleźć sporo dla siebie. To uniwersalność jest jej największą siłą, bo przypadnie do gustu i regłaowcom, i słuchającym hip hopu, i też tym, którzy chcą się przy muzyce niezobowiązująco pobawić i pobujać.

Earl Jacob w sieci

rad


tagi: earl_jacob (2)  polskie (886)  recenzje (806)  reggae (122)  ska (41) 
komentarze
Trzymam kciuki, ,,Wpadnij do mnie z obiadem'' było hitowe, więc oby i płyta się udała, Jacob ma pomysły. Tylko Barmanów szkoda - znów muszą szukać wokalisty, a skład muzyczny przecież już świetny mają. Czyżby z myślą o tej decyzji ,,Szumna sessions'' miała tak wielu wokalistów? Bar-ten-ders!
bodzioslaw
31-12-2013 17:24:12