sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
THY WORSHIPER THY WORSHIPER
Jak na razie to nasz jedyny materiał o THY WORSHIPER

Thy Worshiper – „Czarna Dzika Czerwień”

0 18-02-2014 11:32

Nasi wrocławscy pagan metalowcy przypominają o sobie po latach albumem nagranym na emigracji.

Można właściwie mówić o nich nestorzy, bo zespół powstał…21 lat temu! 18 lutego ma premierę ich czwarta i wydana po czterech latach przerwy płyta „Czarna Dzika Czerwień”, która na pewno ucieszy fanów folk metalu. Jej eklektyczność zresztą powinna zadowolić ucho każdego, kto lubuje się w mocniejszych brzmieniach.

„Czarna Dzika Czerwień”, wydana przez Pagan Records, jest swego rodzaju koncept albumem, na co wskazuje i warstwa muzyczna, i konceptualna. Wystarczy choćby przyjrzeć się tytułom, by zauważyć, że grupa stworzyła materiał poświęcony naturze i jej relacji z człowiekiem. Niby temat nienowy w tych klimatach, ale nie ma tu ani śladu banału czy wbijania muzyki na siłę w ramy przyjętej zawczasu tematyki. Wszystko współgra znakomicie.

Pewnie zauważyliście, że pagan metal nie pokazuje się u nas hurtowo. Domyślacie się zatem, że ta płyta musi mieć coś w sobie nietypowego, skoro u nas gości. I tak, i nie. Niby jest i metalowy ogień i folkowe elementy, ale ten krążek ma jednak pewną wartość dodaną - poza porywającymi kompozycjami można wsłuchiwać się w pracę poszczególnych instrumentów, co w tego typu graniu nie jest bynajmniej standardem. A tu hula wszystko przepięknie. Perkusja to nie tylko ślepe napierdalanie, lecz często czujny i subtelny groove (choćby „Zima”). Gitary obok black metalowych ścian równie chętnie grają bardziej rockowo, progresywnie. No i bębny. To prawdziwa poezja – w tak brutalnych utworach djembe odnajduje się znakomicie i wraz z kobiecymi zawodzeniami tworzy iście szamański trans (choćby „Deszcz”, „Żniwa”, „Ogień”). Cały materiał przenika pierwotny i plemienny puls. Uwydatnienie tego elementu w tak mocnej muzyce musiało być nie lada zadaniem, ale zakończonym pełnym sukcesem. „Drzewa” z dźwiękami drumli to odejście aż do etno.


Poza tym mamy tu grę wokali – barbarzyńskie męskie krzyki kontrastują z damskim białym śpiewem. Tu również plus, bo nie trąci tu przesadnym patosem czy kiczem.

Thy Worshiper pokazują się na tym albumie jako bardzo eklektyczny skład. W ich muzyce znajdziemy odrobinę muzyki celtyckiej i pewnej skoczności, a nawet szczyptę orientu („Wiatr”). Zwłaszcza ten pierwszy wpływ nie powinien dziwić – płyta została nagrana w Dublinie w składzie polsko-irlandzkim.

I właśnie ta eklektyczność jest ich największą siłą, dzięki której unikają zatrzaśnięcia się w gronie fanatyków gatunku. Choć i dla tych, którzy szukać w tym krążku będą czarnego łojenia, znajdzie się przecież całe mnóstwo wrażeń.


Jeśli więc macie ochotę na trochę słowiańskiej muzyki, niekoniecznie w wydaniu, które podbija polskie anteny telewizyjne i internety, to „Czarna Dzika Czerwień” zadowoli Was w każdym calu.

Album można odsłuchać w całości tu.

Thy Worshiper w sieci

rad


tagi: metal (29)  polskie (863)  recenzje (787)  rock (469)  thy_worshiper (1) 
komentarze