sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
The Silver Owls The Silver Owls
Jak na razie to nasz jedyny materiał o The Silver Owls

The Silver Owls - The Silver Owls

0 29-07-2014 15:05

Sowie kantry.

Srebrne Sowy to prawdziwie ponadnarodowy kolektyw. Dwie wyraziste krakowskie postaci: Kanadyjka Scotia Gilroy, znana doskonale z Vladimirski oraz Holender Teddy Jr., którego poznaliśmy z projektu, o tej samej nazwie co pseudonim. Do tego Włoch Paolo Cavalaglio oraz polski duet Łukasz Pietrzak i Kuba Duda. W takim to nieco egzotycznym składzie nasza piątka wzięła się do grania country i tradycyjnej muzyki amerykańskiego południa. No i znowu to południe u nas. Geograficznie Kraków, mentalnie Teksas.

„The Silver Owls” to ich pierwsze wydawnictwo studyjne, choć może to za dużo powiedziane, bo całość została nagrana w dużym pokoju Scotii. Ale brzmi jak trzeba! Rok temu ukazała się koncertówka, lecz nie był to materiał, który pozwoliłby poznać dobrze ich muzykę, szczególnie ze względu na kiepską jakość. Teraz możemy wsłuchać się w każdy takt.

Wiodące role należą do Scotii i Teddy’ego – to oni snują opowieści, przy akompaniamencie swoich ukochanych instrumentów, odpowiednio: akordeonu i gitary. Jeśli mowa jest o americanie, to nie może zabraknąć dźwięków dla niej charakterystycznych: harmoszki, banjo i tarki.

Sowy co prawda grają typowo countrowe rzeczy, ale i tak wychodzi im z tego coś pomiędzy country a folkiem, z tą typową dla Vladimirski cyrkową lekkością. Bo czegóż tu się spodziewać jak w amerykańską muzykę ładuje się akordeon i rzewne skrzypki? Ale też kto powiedział, że nie można? Efekt końcowy broni ich decyzji całkowicie.
Dwie piosenki autorstwa Scotii, czyli "No Longer Mine" oraz “Vodka Song" dobrze pokazują, że Kanadyjka w folkowy sposób po prostu myśli. Choć oczywiście nad wszystkim unosi się kowbojska gitarka, to folkowa obudowa dodaje im uroku i nutki melancholijności. No i głos Scotii, czarujący. Przecież ta dziewczyna w „Saint James Infirmary” po prostu chwyta za serce. Zresztą sama interpretacja Sów tego standardu, który doczekał się już interpretacji choćby Louisa Armstronga, a w Polsce Mai Kleszcz, jest imponująca. Rosnące napięcie, dialog dwóch wokali, przechodzący w rozmowę skrzypiec i harmoszki (ok, może bardziej w monologi). Piękne.

Jest i ukłon w stronę tradycyjnych pieśni. Skoczne „There's a Higher Power” to kwintesencja country, wliczając w to religijny wymiar i redneckie zaśpiewki. Korzenne dźwięki znajdziemy też w zamykający „Ghost Riders in the Sky” autorstwa Stana Jonesa z 1948 roku. Jest w tym i country i blues. Jest też po raz kolejny robiący wspaniałą robotę dwugłos Scotii i Teddy’ego.

Trochę to zabawne, że zderzając ze sobą dwa projekty, Vladimirskę i Teddy Jr., otrzymujemy tak pewny wynik, jak przy dodawaniu dwóch dwójek. Tak bym sobie właśnie wyobrażał brzmienie cyrkowej trupy i folkowego grunge’u, nawet jeśli współpracują ze sobą tylko liderzy (oraz Kuba Duda, też z Vladimirski). Nową jakością jest tu amerykański kierunek, w którym zdecydowali wspólnie zmierzać. I wychodzi im to nad wyraz ładnie. Oj ten Kraków, to prawdziwy polski Teksas.

The Silver Owls




rad


tagi: alternatywa (298)  folk (192)  kantry (1)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (483)  the_silver_owls (1) 
komentarze