sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Las Rzeczy – „Olbrzym”

2 10-08-2014 20:55

„Kiedy wjechali na wyniosłość drogi, oczom ich ukazał się las… krzyży” – tak brzmiała słynna kwestia z filmu „Nic Śmiesznego”. Dziś naszym uszom ukazuje się Las… Rzeczy.

Wrocławianie to nie nowicjusze. Na czele kwartetu stoi Andrzej Hejne (niegdyś Funny Hippos, Pi-dą, Dżyraf), natomiast pozostała trójka (Adam Purzycki, Krzysztof Wojciechowski, Paweł Pusz) związana jest z takimi grupami jak Praga, Jiva, Majahba, Robotobibok czy Miloopa.

Pod szyldem Las Rzeczy panowie nagrali swój debiutancki album „Olbrzym”. Najprościej powiedzieć, że to mariaż psychodelicznego rocka i jazzowej improwizacji. Mamy tu transowo pracującą sekcję rytmiczną (swoją drogą znakomitą) oraz trąby, które prezentują szeroki wachlarz zagrywek – raz dodają liryczności, by za chwilę dziko wić się w yassowych i free jazzowych wariacjach. Lecz nie myślcie, że na tym kończy się brzmienie Lasu Rzeczy. Andrzej Hejne nie tylko śpiewa (tu mogłoby być lepiej), lecz również tworzy klawiszowo-elektroniczne podkłady (elektryczny fortepian, syntezatory), a już prawdziwą rozmaitość zapewnili goście. W „Mieście” szaleństwa wyczynia sax tenorowy Michała Sosny, w eterycznej „Emily” słyszymy oszczędną gitarę (Marek Szwarc), w „Porannym” Kuba Łuka szeleści na przeszkadzajkach, a w kamienicach Marcel Arp w niemal ludzki sposób zawodzi thereminem (wygooglujcie koniecznie ten kosmiczny instrument).

Uwagę zwracają przede wszystkim dwie rzeczy: specyficzna, mroczna atmosfera materiału i spójne z tym pesymistyczne teksty. Pierwsze skojarzenie – bydgoska Brda. Obie ekipy poruszają się w podobnych melodiach, podobnie zrealizowały swoje materiały (ten przytłaczający bas!) oraz co najważniejsze – tak samo szanują słowo. Bo album „Olbrzym”– co przecież jest dziś raczej wyjątkiem, niż regułą – cały jest po polsku. Autorzy testów (zdecydowaną większość napisał Hajne) stworzyli liryki, które właściwie nie mają słabych momentów, a nakreślony nimi świat smutnego realizmu, choć nie wydaje się nazbyt przyjazny, ma w sobie niemałą porcję magnetyzmu.

O samej warstwie muzycznej również można opowiadać w samych superlatywach. Gładko łamane melodie nie mają nic z banalności, zgrabnie zmieniają odcienie od mroczno-balladowych do psycho-rockowych. Do tego wspomniane dęte, które pozornie „są w tym”, ale chwila nieuwagi i hasają samopas. Przy czym czynią to bez żadnego kunktatorstwa.

Czuć, że nie jest to album przypadkowy, że grupa miała konkretną wizję tej płyty, że stworzył ją kolektyw świadomych i doświadczonych artystów. I znowu rodzi się pytanie – czy ktoś ją zauważy? Jest tak bardzo nie na czasie, nie ma w sobie ani grama radiowej przebojowości, nie kusi zachodnimi, nowoczesnymi i nośnymi patentami. Ale to jest kawał prawdziwej muzyki i dobrych tekstów. Zmierzcie się z tym.



Las Rzeczy w Sieci

rad


tagi: jazz (92)  las_rzeczy (1)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (483) 
komentarze
Zmierzcie się z tym 2 :)
Push
11-08-2014 10:21:12
Zmierzcie się z Pushem! =D
marcel arp
16-08-2014 14:54:53