sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Cast Effect – „Mad Dog”

0 18-08-2014 17:37

Projekt tak poboczny, że autor nawet nie dał znać o jego istnieniu. I tak dobry, że nie pozwolimy, żeby przeszedł bez echa.

Krzysztofa Stachurę, który ukrywa się pod nikomu nie znaną nazwą Cast Effect, powinniście znać z działalności w gdyńskim duecie Logophonic. Tam wraz z Maciejem Szkudlarkiem dali poznać się jako eksperci od wyciskania z gitar znacznie więcej niż przewidział ich konstruktor. I z ładnych piosenek. Mimo widocznej demokracji w grupie (choć gdyby mieli głosować, byłby problem), rolę przewodnią zdaje się tam pełnić Szkudlarek, współautor muzyki, tekściarz. Jak się okazuje, Stachura w szufladzie chował także sporo swoich własnych pomysłów i na całe szczęście zdecydował się je pokazać światu.

Zaczyna się niewinnie. „Lay Down” to instrumentalny smętniak, który nie zachęca do dalszego odkrywania. Czyżby bardziej melancholijna wersja Logophonic? Nie dajcie się zmylić, bo wiele stracicie.

Stachura przygotował materiał przytłaczający ciężarem, pełen rozmachu i mrocznej psychodelii. W jego utworach ambientowe tła co rusz przenikają się z industrialnymi brzmieniami, a trans znany z muzyki elektronicznej zlewa się z ostrymi jak brzytwa riffami przesterowanych gitar. Wszystko to znajdziecie w tytułowym „Mad Dogu”. „Roll Over Stay” ma trzy zupełnie różne oblicza: dark-ambientowy wschód, brawurowy space-rockowy zenit i pełen uroku pink-floydowski zmierzch.

Scenariusz powtarza się także w chyba najlepszym na krążku „Let It Go”. I tutaj utwór rozpoczyna się od ambientowych oparów, które szybko rozpędza wwiercający się w głowę, zapętlony riff, wokół którego odbywają się gitarowe orgie. Grobowy wokal Stachury z pomysłem upchnięty gdzieś pomiędzy hałas instrumentów robi piorunujące wrażenie. Od 4 minuty mózg ląduje w kawałkach. Finał wyborny – chór, szalejąca gitara i chłód blachy perkusyjnego loopa. Kiedy już wrzuceni zostaliśmy na najwyższe obroty, nagle dostajemy po łbie poduszką. „See U Inside” to somnambuliczny smutas. Przyjemny, ale nie przez długich 6 minut i nie w tej kolejności – po takich harcach do łóżka? Za wytrwałość, na końcu czeka jeszcze jeden smaczek. „No Need To Run” to kawał zajebistego, mrocznego bluesa, zagranego z takim feelingiem, że każda wibracja struny daje przyjemność.

To nie tak, że Stachura wyszedł z mroku. Nie sposób go nie doceniać już dzięki samemu Logophonic. Ale pod szyldem Cast Effect pokazuje po prostu pełnię swojej wirtuozerii. Nie rzeźbi koronkowych solówek, on gitarą tworzy całe światy. Bo na tej płycie 99% dźwięków to właśnie gitara, choć często nie rozpoznałoby tego najsprawniejsze ucho. Wygląda na to, że Stachura zakochany jest w transowych brzmieniach, surowych i mało gościnnych, a bardziej piosenkowe Logophonic to kompromis na linii Szkudlarek (który jest producentem tej płyty) - Stachura. Zrozumiałe, że Cast Effect to coś na wzór solowego projektu pobocznego. Ale żeby nigdzie nie dać znać o jego istnieniu, tym bardziej, że nagrał TAKĄ płytę? Jeśli miał to być jakiś eksperyment, mający dowieść, że dobra muzyka bez metki przepadnie w oceanie wydawnictw, to sorry Winetou, ale się nie powiódł.

Mały edit: grupa wrzuciła dokładnie dziś info o albumie (po prawie 2 tygodniach), ale postanowiliśmy nie zmieniać już tekstu.



Cast Effect w sieci


rad


tagi: cast_effect (1)  elektronika (161)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze