sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Digit All Love - „Augusta"

0 08-09-2014 18:51

Trzeci album Digit All Love to potwierdzenie, że ta grupa jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa i po dłuższej przerwie wraca w dobrej formie.

Pamiętam, że kiedy ukazał się debiut tego zespołu (siedem lat temu), była to niemalże sensacja artystyczna. Efektowne połączenie triphopu z żywymi brzmieniami instrumentów smyczkowych, to był główny atut tego przekazu, a utwór „Matulu" stał się praktycznie alternatywnym hitem sezonu. Po tym mocnym początku, o grupie nie było już tak głośno, bo „V"(wydany trzy lata po pierwszej płycie) nie zyskał taki dużego uznania.

Podczas pracy nad trzecim albumem DAL doszło do poważnej zmiany w składzie zespołu. Za mikrofonem, Natalię Grosiak zastąpiła JoannaPiwowar-Antosiewicz z zespołu Ms. No One, ale muzycznie jest to praktycznie wciąż ta sama grupa. Tym bardziej, że instrumentarium jest wciąż okazałe, bo skład DAL poza liderem Maciejem Zakrzewskim (elektronika), to: Olga Kończak (wiolonczela), Olga Kwiatek (skrzypce), Ewa Hofman (altówka), Radek „Bond” Bednarz (bas) oraz Michał „Mucha” Muszyński (perkusja).


Na płycie, której nadano tytuł „Augusta" przeważają utwory z delikatnym, często szepczącym wokalem, przywołujące raczej jesienne nastroje. Poszczególne kompozycje są oparte w dużej mierze na efekcie kontrastu. Choćby w promującym całość utworze "Will You Dare", w którym spokojne, subtelne partie skompilowane są z atakiem instrumentów dętych. Najbardziej chyba przytłaczający mocą dźwięku jest "Kingdom Of Traps', który intryguje akordami "odjechanego" fortepianu i przetworzonym wokalem, ale interesujące, prawie eksperymentalne motywy zawiera w sobie także "We Are (Not An Easy Target)".

Joanna posługuje się głównie angielszczyzną, ale w dwóch numerach czyni wyjątek i akurat te dwa utwory według mnie są szczególnie warte uwagi. „Mono" z bardzo melodyjnym refrenem oraz finał płyty „2.37" - ciekawie rozwijający się temat, nasączony melancholią i niepokojem. Szkoda tylko, że urywa się tak szybko. Życzyłbym sobie, żeby taki numer potrwał jeszcze co najmniej ze trzy minuty, ale antidotum na ten niedosyt jest proste... Można znów wrócić do początku płyty. Cała „Augusta" trwa bowiem 40 minut, ale intensywnością i różnorodnością dorównuje nawet wspomnianemu wcześniej, tak udanemu debiutowi.

Digit All Love

Radios


tagi: alternative_pop (68)  digit_all_love (1)  elektronika (161)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze