sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Der Father – „Wake Up”

0 12-10-2014 13:55

Tata, mama, brat i Rihanna… Debiut warszawskiego tria Der Father. Rzecz wyjątkowa.

Pierwsza refleksja po dosłuchaniu kawałków krążących w sieci – Der Father? Cóż to do cholery jest? Kto się za tym kryje? Ta muzyka nie mogła wyjść spod palców nowicjuszy! Rzeczywiście tak jest. Der Father to trzy osoby, mocno już otrzaskane na polskiej scenie. Joannę Halszkę Sokołowską znać możecie z grupy Przepraszam. Jerzego Rogiewicza choćby z duetu Jerz Igor, a Daniel Pigoński to ex Pustki, czy też Elektrolot, Polpo Motel. Trzy osobistości z bogatym doświadczeniem, z różnych muzycznych światów.

Der Father mieści to wszystko, choć nie bez problemów. Ilość zawartych tam pomysłów jest porażająca. Z pewnością nie można tego porównać do niczego, co polskie. Ciężko nawet w kilku słowach opisać cóż to za muzyka – każdy z utworów to kalejdoskop form, efekt nieposkromionego temperamentu, wariactwa, zapędów improwizatorskich, ale wszystko to z pomysłem przewodnim, nadrzędną ideą, która to wszystko skupia. Podróż przez Swansów, Diamandę Galas, Tori Amos po… Rihannę.


Nie tworzą typowych piosenek. Owszem jest doza piosenkowości, ale wcale nie dbają o jakąkolwiek płynność utworów. Rozkoszują się przesterowanym basem, gęstą perkusją i wokalnymi szaleństwami. Już otwierające „Wake Up” pokazuje, że Der Father jest czymś wyjątkowym. Ciężkie, wręcz industrialne brzmienie sąsiaduje z pianinem i przeplata się z nerwowymi wokalami Asi. Głos ma fantastyczny, o czym dobitnie możemy przekonać się choćby w balladowym - i co tu dużo mówić - pięknym „Broken Love”(więcej takich „zwyczajnych” utworów nie znajdziecie). Lecz częściej eksperymentuje z głosem, wystawiając nieraz słuchacza na większą próbę. Nie zawsze to kupuję (w „Mother” to już w ogóle jestem na nie), ale zawsze gra to perfekcyjnie z muzyką. Brudny wstęp do „Hej Hej” okraszony jest jej krzykami, a kiedy utwór wchodzi w etap lołfajowego rokendrola nuci niewinnym, cukierkowym głosikiem. W dodatku co nuci? Tekst Rihanny! (nie pytajcie skąd wiem).


Debiut Der Father to zestawienie elementów pozornie niepasujących, z zupełnie odległych stylistyk. Singlowe „Mother” to początkowo post industrial, ale… z refrenami! Później jednak ginie w perkusyjnym szeleście i eterycznym zawodzeniu Asi. „Goldfrapp” to zupełnie baśniowy klimat, a następny po nim „Stronger Fit” brzmi jak elektroniczny brudas z jakieś chamskiej gry komputerowej. Przesterowane tam jest chyba wszystko. O tym, że w temacie ciężkiego grania też mają sporo do powiedzenia świadczy „Wake up 2”, „Brother” czy wreszcie „Hejdog (alive)”.

Zwariowana to płyta, chaotyczna i dosyć trudno przyswajalna. Ale świeżość formy, niekonwencjonalność w doborze środków i biegłość muzyków sprawia, że każdy odsłuch staje się przygodą. Zdecydowanie jedna z najciekawszych (i najdziwniejszych) polskich płyt tego roku.

Der Father w sieci



rad


tagi: alternatywa (298)  der_father (1)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (484) 
komentarze