sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Schröttersburg – „Krew”

0 01-03-2015 22:02

Szufladki się zgadzają.

Wiele kapel ma mylne wyobrażenie o swoim graniu. Podpadają pod przeróżne tagi – najczęściej samozwańczo – ze względu na inspiracje, i na to, jak chcieliby brzmieć. Schröttersburg klasyfikują siebie jako post-punk, noise rock i kraut rock. I jest to jeden z nielicznych bandów, które potrafią określić się bez mylnego wyobrażenia o swoim graniu.

Trzeba postawić sprawę jasno - takie granie w Polsce ma dość wysoko postawioną poprzeczkę. Nie będę wymyślał nazw wielu kapel, bo wiadomo, że chodzi tutaj głównie o Siekierę i jej „Nową Aleksandrię”. Takie grupy jak Schröttersburg i Wieże Fabryk jednak stanowczo pokazują, że można zrzucić z ramion płaszcz Siekiery.

„Krew” to debiutanckie LP ekipy z Płocka – transowe niczym debiut Neu! W nieco bardziej naukowym podejściu do tematu gier komputerowych mówi się o zjawisku immersji. W skrócie – to pochłanianie użytkownika, a w związku z tym - odrealnienie. Tutaj z każdym dźwiękiem czułem się coraz bardziej pochłonięty przez transowe pulsacje – te numery mają w sobie to, co powinna mieć dobra płyta post-punkowa. Wrażenie spójności i idealną kooperację sekcji rytmicznej. Gitary i elektronika odpowiednio wypełniają pustkę, a wokal nadaje psychotycznego klimatu. Ale głównym motorem napędowym tych niespełna czterdziestu minut są zapętlone motywy perkusji i basu.

Sporo czasu myślałem nad jakimś trafnym porównaniem. Cool Kids Of Death spotyka Shellac. Polskie Gang Of Four na niemiecką modłę. Nie. Wszelkie porównania można potłuc o kant dupy, gdyż na „Krwi”, na debiutanckiej płycie przypominam, Schröttersburg przedstawia już wyklarowany, unikatowy styl. No, prócz „Nieskończoności”. Ten Siekierowy anthem mogli sobie odpuścić.

Reszta płyty natomiast stoi na bardzo wysokim poziomie. Od hipnotyzującego intra, po świetne zabawy harmoniami w „Słońce zmienia kolory”, przez schizofreniczne, bardzo punkowe „Bocznice”, śmierdzące końcówką lat 70 „Trepanacje”, aż do zamknięcia hipnotycznej klamry w outrze do „Spokoju”.

Skoro tak dobrze wypada pierwsza płyta, to jak będą wyglądały następne? Ta często powtarzana w recenzjach refleksja idealnie pasuje do debiutu płocczan. Może tak drugi album jako soundtrack do filmu o psychiatryku? Myślę, że można się tego po nich spodziewać…



Schröttersburg w sieci


Igor Prusakowski


tagi: nowa_fala (22)  polskie (886)  punk (167)  recenzje (806)  rock (484)  schröttersburg (2) 
komentarze