sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Tranquilizer – „Take a Pill"

0 19-03-2015 11:03

Zaproś gości z Blindead do grania popu…

Tranquilizer to nowa grupa z Trójmiasta. A może tym razem lepiej nawet użyć paskudnego słowa projekt. Bo stały skład zespołu to tylko trio: Luna Bystrzanowska (wokal), Michał Banasik (gitara), Konrad Ciesielski (perkusja). A na właśnie wydanym debiutanckim albumie „Take a Pill" zwraca uwagę bogate i urozmaicone brzmienie. To zasługa gości, których było więcej niż samych członków zespołu. Basistę wzięli z Blindead, drugiego gitarzystę z Nowej Ziemi, saksofonistę od Merkabah, a twórcę elektroniki też od Blindead i … Justyny Steczkowskiej.

Mamy więc aż trzech członków Blindead (łącznie z perkusistą) i płytę wypełnioną popowymi kompozycjami. Nic dziwnego, że z takiego połączenia wyszedł wyjątkowo mroczny i psychodeliczny pop. Oczywiście to mocne uproszczenie, bo na „Take a Pill" znajdziemy mnóstwo najróżniejszych nastrojów od trip-hopu, przez elektronikę, po post-rock. Ale to kształt kompozycji oraz ciepły (ale jednocześnie mocny) wokal Pauliny sprawiają, że najłatwiej przypiąć łatkę popu. Powiedzmy sobie szczerze, trochę na siłę i bardziej życzeniowo – chciałoby się, żeby polski pop brzmiał właśnie tak. Niech takie refreny jak z „Grass & Flowers” opanowują nasze głowy.


Debiut Tranquilizer pełen jest ciekawie skonstruowanych piosenek, w których zespół nie boi się mieszać zupełnie różnych elementów. W takim „Will Be Fine” mamy elektroniczne szmery oraz chóry niczym z Bokki, umocowane w strukturze o post-rockowym charakterze. W „Behind The Scene” piskliwy wokal kontrastuje z ciemnym brzmieniem gitary pociąganej smyczkiem, a wszystko to nabrzmiewa aż do finału o rozmachu Portishead grającego z orkiestrą. Kto zna dokonania Merkabah, doskonale zda sobie sprawę, jaki pierwiastek do muzyki Tranquilizera wniósł saksofonista Rafał Wawszkiewicz. W znakomitym „Mask Off” jego sax dostaje więcej swobody i tworzy rzecz, która „wystaje” ponad resztę materiału. Przy tak nerwowym i psychodelicznym numerze określenie pop odbija się czkawką. Tak samo jak w „Sugar Tale Part II”, któremu w przeciwieństwie do łagodnej części pierwszej, w warstwie muzycznej bliżej do transowego pustynnego rocka. Nie sposób zapomnieć, że w tej płycie paluchy macza sporo osób wywodzących się z cięższego grania. Bo i „Hello” to właściwie czysty post rock.


Czyli jednak można tworzyć niebanalne piosenki utrzymane w ciemnych barwach, nie rezygnując przy tym z ich przebojowego potencjału. I właśnie ta umiejętność decyduje o wartości „Take a Pill".

Tranquilizer w sieci

rad


tagi: polskie (886)  pop (24)  recenzje (806)  tranquilizer (1) 
komentarze