sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Wovoka – „Sevastopolis”

0 09-07-2015 19:48

Szamani znowu tańczą.

Kwartet Rogiński-Rzepka-Szpura-Chabiera, czyli Wovoka powraca z drugim albumem.

Spokojnie możemy uznać „Sevastopolis” za kontynuację wątku plemiennego rocka rozpoczętego w 2013 roku albumem „Trees Against the Sky”. Także i tym razem Wovoka proponuje nam chwytliwą mieszankę hippisowskiej rockowej swobody, duchowości spod znaku starego bluesa i soulowych wokaliz. Jeszcze więcej możemy cieszyć ucho bajecznymi solówkami Rogińskiego. Częściej też usłyszymy kaurtrockowe klawisze, na których Ola Rzepka nie tylko tworzy ciekawe tła, ale i często wychodzi na pierwszy plan. Na chórkach znowu sięgnięto po wytrawne wokale. Na pierwszą płytę zaproszono Olę Bilińską, tym razem siostry Przybysz.

Kiedyś Raphael Rogiński mówił, że Wovoka dla nich samych jest formą terapii, czymś więcej niż zespołem. Cała czwórka tworzy niezwykle zgrany i podświadomie rozumiejący się kolektyw – czuć tę chemię na płycie, jeszcze lepiej widać to na nagraniach otwARTej Sceny, gdzie Wovoka wystąpiła rok temu, ale także z nowymi kawałkami.

Po raz kolejny Wovoka przedstawiła własną interpretację korzennej muzyki, przefiltrowanej przez całą paletę brzmień z czasów rockowej rewolucji. Słychać też, że zależało im na zachowaniu plemiennego charakteru nagrań. Stąd niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z balladą, czy bardziej improwizowanym i hałaśliwym utworem, głównym spoiwem albumu pozostaje transowość, często wyrażana wręcz w etniczny sposób. Kwintesencją jest tutaj „Dat Lonesome Stream”, kiedy wszystkie instrumenty tworzą poruszający do szamańskich tańców puls. Dla mnie to murowany kandydat na singla. Ale dobrze, że nie ja o tym decyduję, bo pewnie 7-minutowy długas z rozrośniętymi instrumentalnymi partiami nie poleciałby w żadnym radiu.

„Sevastopolis” nie ma tego efektu świeżości, który towarzyszył debiutowi, ale jest to zmora większości „drugich płyt”. W zestawieniu z „Trees Against the Sky” może wydawać się nieco przewidywalna – nie w zakresie kompozycyjnym, bo tu wciąż Wovoka potrafi zaskoczyć, bardziej w kwestii ogólnej koncepcji wydawnictwa. Wciąż jednak to bardzo dobry album, z żywą i poruszającą muzyką.




rad


tagi: polskie (886)  recenzje (806)  rock (484)  wovoka_ (3) 
komentarze