sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Siła – „Siła”

0 03-08-2015 10:37

Stalowym łańcuchem po twarzy.

Siła – gorzowski zespół, który wynalazł sobie bardzo sprytną i prostą nazwę, za którą idzie dokładnie to, czego można się po niej spodziewać.

Nie ustalę jaki to gatunek, bo w tym przypadku nie ma to sensu. Instrumentarium stanowi jedynie perkusja i dwa(!) basy. Do tego wokal. Pomimo tak okrojonego uzbrojenia w muzyce Siły niczego nie brakuje. Powiem więcej – dzięki temu dopiero jest ciekawie. Kompozycje są siłą rzeczy oparte na rytmie, chociaż melodie grane tu na basach do prostych nie należą. Wszystko jest więc dość mocno połamane i dysonansowe. Gorzowski kwartet bardzo sprawnie bawi się tempem, dobrze budując i rozwiązując napięcie. Niektóre z wolniejszych motywów przypominają mi momentami (nie wiem, czy było to zamierzone) kawałki Meshuggah, chociaż stylistycznie jest to zupełnie inna bajka. Szybsze fragmenty z kolei brzmią, jakby muzycy nasłuchali się NoMeansNo i spróbowali zagrać to trzy razy ciężej, brudniej i bardziej agresywnie.

To, co przede wszystkim rzuca się w uszy, to właśnie odzwierciedlenie nazwy kapeli w muzyce. Słuchając tego materiału mam wrażenie, jakby trzech facetów okładało mnie stalowym łańcuchem po głowie i klatce piersiowej, a czwarty krzyczał mi do ucha kazania, nad którymi, mimo pękniętej czaszki, głęboko się zastanawiam. Tak powinno wyglądać bezpardonowe przekazywanie treści. Nie ma tutaj żadnego wygładzania czy upiększania brzmienia. Całość przypomina zgniatarkę do złomu, obsługiwaną przez drącego japę, wkurwionego operatora. Stosunek szybkości i chaosu do zwolnień wyszedł całkiem udanie. Wytchnienie przychodzi dokładnie w momentach, kiedy jest potrzebne, więc słuchanie materiału nie męczy, tylko boli, a słychać wyraźnie, że o to właśnie chłopakom chodziło.

Lubię płyty, których nie da się określić gatunkowo, które niosą ze sobą coś świeżego i nowego. Może idea grania bez gitary nie jest nowa, ale rzadko kiedy udaje się z dwóch basów zrobić coś naprawdę sensownego. Tutaj uzupełniają się idealnie. Dobrze dopasowane brzmienie i podzielone pomiędzy oba instrumenty partie. Materiał siły jeśli chodzi o nastrój jest mocno punkowy. Głównie za sprawą wokalu i tekstów, które swoją sugestywnością przywodzą na myśl najlepsze punkowe i hardcorowe zjawiska.

Na pewno jest to jedna z ciekawszych rzeczy, które wypluła krajowa scena alternatywna i pozostaje tylko czekać i trzymać kciuki, aby następne wydawnictwa Siły nie przyniosły obniżenia poziomu. A poprzeczka zawieszona jest całkiem wysoko. Zobaczymy też jak zabrzmią z saksofonem, bo rozszerzyli ostatnio instrumentarium.




Michał Mikołajewski


tagi: metal (30)  polskier (8)  punk (166)  recenzje (806)  siła_ (2) 
komentarze