sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Echoes of Yul - „The Healing”

0 04-11-2015 14:45

Terapia nikłym światłem.

Echoes of Yul w nowej odsłonie. Zespół, który poznaliśmy już dzięki kilku albumom wraz z nowym wydawnictwem stał się, przynajmniej chwilowo, projektem solowym Michała Śliwy. I odnotowuje delikatny skręt w swojej twórczości. 

EoY zawsze byli grupą, które eksperymentując z metalem, doomem, ambientem i dronem tworzyła coś obok, coś zupełnie odrębnego. W tej kwestii nic się nie zmieniło. „The Healing” zaskakuje świeżością formy i niekonwencjonalnym doborem pomysłów na brzmienie. Odwróciły się natomiast proporcje. O ile wcześniej postrzegałem EoY jako grupę lubiącą ciężko brzmiące, sunące powoli gitary, o tyle na nowym krążku gitary schodzą na drugi plan. Na pierwszy wysuwa się elektronika, ambientowa i minimalistyczna, pełna wielu intrygujących dźwięków, sampli i wokali przepuszczonych przez vocodery.

Nie znaczy to, że jest to płyta elektroniczna. Gitary wciąż są ważnym składnikiem muzyki EoY, o czym świadczy choćby „Organloop”. Ten numer dobrze oddaje rozkład akcentów na tej płycie – mamy dronowe chropowatości oraz odrobinę doomowego przyłożenia. I uczucie, że wraz z tym materiałem szybujemy gdzieś wysoko.

Śliwa, choć posługuje się teraz środkami o mniejszym ciężarze, stworzył płytę niezwykle intensywną pod względem emocjonalnym, jeszcze głębiej zanurzoną w mglistym, atmosferycznym nastroju. Nie napiszę, że najlepszą w dorobku EoY, tylko dlatego, że poprzednie wydawnictwa również cenię niezwykle wysoko.



rad


tagi: ambiet (1)  echoes_of_yul (2)  elektronika (161)  polskie (886)  recenzje (806) 
komentarze