Zapraszamy na spotkanie z dosyć dziwną elektroniką.
JAAA! to – jak zwykło się nazywać takie projekty - supergrupa, tworzona przez muzyków związanych z Contemporary Noise Sextet (wcześniej Quartet i Quintet), Napszykłat, Daktari i How How. Mieszanka dźwiękowa, którą proponują, to nowa jakość, choć nie pozbawiona nawiązań do wspomnianych formacji.
Tym, co szczególnie wyróżnia ten materiał wśród innych elektronicznych propozycji, jest wokal Mirona, przetworzony i odkształcony w niezwykły sposób. W dodatku „chorobliwa" narracja ułożona została ze słów nieistniejącego języka, wymyślonego przez Grzegorkiewicza. Szczególnie ciekawie ten patent wypadł w utworze „Spook” (tytuł pochodzi z języka afrykanerskiego i oznacza „Ducha”), który był zwiastunem płyty. To mocno melodyjny kawałek, ale odrealniony wokal sprawia, że przeciętni zjadacze list przebojów chyba go nie zaakceptują.
W warstwie instrumentalnej kompozycje JAAA! przypominają dokonania grup zza Odry, czyli głównie Moderat, ale słychać też odniesienia do weteranów z Faust. Brzmienia analogowych syntezatorów i samplerów, uszlachetnione przez gitarowe plamy są tak poukładane, że ta blisko godzinna dawka muzyki przypomina słuchowisko. Jednak nie znaczy to że kompozycje tworzą nierozdzielną całość. Kiedy słuchamy ich oddzielnie, wyjąwszy z kontekstu, także zachowują swą moc.
Płytę otwiera „Bae”, wyróżniający się intensywnością. To niezły kopniak, który JAAA! aplikuje ze świadomością, że warto słuchacza zaintrygować już na początku, tak by zainteresował się całym albumem. "Iwo" natomiast uwodzi introdukcją przypominającą dźwięk z gier komputerowych. W kolejnych utworach znajdziemy więcej takich fajnych niuansów. W „Bujillo" znajdziemy brzmienia bardziej refleksyjne, z wybrzmiewającym, niemalże poetyckim echem w finale. Takie elementy urozmaicającą całość, ale co ważne, muzycy dozują je z wyczuciem, nie obciążając płyty zbyt wieloma pomysłami. Także dzięki temu "Remika" słucha się komfortowo.
JAAA! to – jak zwykło się nazywać takie projekty - supergrupa, tworzona przez muzyków związanych z Contemporary Noise Sextet (wcześniej Quartet i Quintet), Napszykłat, Daktari i How How. Mieszanka dźwiękowa, którą proponują, to nowa jakość, choć nie pozbawiona nawiązań do wspomnianych formacji.
Tym, co szczególnie wyróżnia ten materiał wśród innych elektronicznych propozycji, jest wokal Mirona, przetworzony i odkształcony w niezwykły sposób. W dodatku „chorobliwa" narracja ułożona została ze słów nieistniejącego języka, wymyślonego przez Grzegorkiewicza. Szczególnie ciekawie ten patent wypadł w utworze „Spook” (tytuł pochodzi z języka afrykanerskiego i oznacza „Ducha”), który był zwiastunem płyty. To mocno melodyjny kawałek, ale odrealniony wokal sprawia, że przeciętni zjadacze list przebojów chyba go nie zaakceptują.
W warstwie instrumentalnej kompozycje JAAA! przypominają dokonania grup zza Odry, czyli głównie Moderat, ale słychać też odniesienia do weteranów z Faust. Brzmienia analogowych syntezatorów i samplerów, uszlachetnione przez gitarowe plamy są tak poukładane, że ta blisko godzinna dawka muzyki przypomina słuchowisko. Jednak nie znaczy to że kompozycje tworzą nierozdzielną całość. Kiedy słuchamy ich oddzielnie, wyjąwszy z kontekstu, także zachowują swą moc.
Płytę otwiera „Bae”, wyróżniający się intensywnością. To niezły kopniak, który JAAA! aplikuje ze świadomością, że warto słuchacza zaintrygować już na początku, tak by zainteresował się całym albumem. "Iwo" natomiast uwodzi introdukcją przypominającą dźwięk z gier komputerowych. W kolejnych utworach znajdziemy więcej takich fajnych niuansów. W „Bujillo" znajdziemy brzmienia bardziej refleksyjne, z wybrzmiewającym, niemalże poetyckim echem w finale. Takie elementy urozmaicającą całość, ale co ważne, muzycy dozują je z wyczuciem, nie obciążając płyty zbyt wieloma pomysłami. Także dzięki temu "Remika" słucha się komfortowo.
komentarze

