sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Pablopavo / Iwanek / Praczas - „Wir”

0 10-02-2016 13:03

Pablopavo z najbardziej refleksyjnym materiałem w swojej karierze.

„Wir” to efekt współpracy Pawła Sołtysa (Pablopavo) z Praczasem i Anią Iwanek. O ile pochodzące sprzed paru lat „Głodne kawałki” autorstwa obu panów, porażały mocą beatów i drapieżną elektroniką, „Wir” wciąga zupełnie inną estetyką. Jaką? Wskazówki odnajdziemy już na „wstępie”. Nieśpiesznie rozciągające się dźwięki, ledwo wyczuwalny puls. Na tym tle Pablopavo nuci: „każdy ma tyle podróży/ile miejsca w myślach/mam tysiąc przygód/nie ruszając się z miejsca” i można to odbierać jako motto całego albumu. Bo mimo jednolitego charakteru tego materiału, wiele nas tu spotka i zaskoczy.

Oczywiste jest natomiast jedno: premiera tego krążka (jesień 2015) idealnie trafiła w swój czas. Dobrze zresztą ilustruje ten nastrój klip do singlowego „październikowego faceta”. Klimat północy, chłodnych wiatrów, wcześnie zapadających zmierzchów, unosi się nad całym materiałem. W tej jesiennej, mglistej aurze, znakomicie odnajduje się wokalny duet. Pablo współpracował z Anią Iwanek już na „Polorze”. Tutaj wokalistka Rubber Dots jest już pełnoprawną częścią grupy i niezależnie czy jej wokalizy snują się gdzieś na drugim planie, czy dzieli kawałek na pół z Pawłem, jej subtelny, zmysłowy głos zawsze wypada przekonująco. W dwóch utworach Ania dostaje całkowicie wolną rękę i jest to strzał w dziesiątkę. Zarówno oniryczny, triphopowy „nie ma snu” jak i minimalistyczny „tu było tu stało”z recytowanym tekstem, należą do najjaśniejszych punktów programu.


Za czysto dźwiękową stronę albumu odpowiada oczywiście Praczas. Jego wizji, kunsztowi i producenckiej robocie można tylko przyklasnąć. Ale trzeba też wspomnieć o zaproszonych do studia gościach, którzy swoim (w większości) akustycznym instrumentarium,dopełniają syntetyczne, niekiedy dość mroczne i surowe brzmienie całości, nierzadko dodając mu folkowego posmaku. Bałkańsko – pogrzebowy motyw dęciaków w „panu balonie” czy intrygująca partia duduka w „po kotach”, to jedynie pierwsze z brzegu przykłady. Podobnych smaczków znajdziemy na „Wirze” znacznie więcej.

Osobną sprawą są tu teksty. Paweł Sołtys po raz kolejny udowadnia, że na naszym podwórku jest jednym z najmocniejszych zawodników w tym temacie. Tym razem więcej w jego liryce refleksji, niedopowiedzeń, ukrytych znaczeń; mniej dosłowności i odniesień lokalnej rzeczywistości. Bo przecież i tę „pierwszą ulicę”, i podobny „pomnik”, można odnaleźć chyba w każdym polskim mieście. „strzępie” to wręcz poezja lingwistyczna, a sam finał przynosi rozszyfrowanie tytułu całego albumu. Tym cudownym lekarstwem na męki i bóle codziennego dnia jesiennego, okazuje się być...Tak, tak, chyba każdy to dobrze wie.

Senior Cartero


tagi: alternative_pop (68)  alternatywa (298)  elektronika (161)  pablopavo (4)  polskie (886)  pop (24)  recenzje (806) 
komentarze