sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Heart & Soul – „Missing Link”

0 04-05-2016 17:38

Serce i dusza nie tak mroczne.

Zaczęli jako grupa, która miała oddać hołd na 30-lecie płyty „Closer” Joy Division. Potem przyszła współpraca z Rykardą Parasol… Oczywiście mowa wyłącznie o działalności projektu H&S. Ekipa go tworząca z Bodkiem Pezdą i Sławomirem Leniartem na czele to ludzie, którzy na muzyce w Polsce zjedli zęby (wymienię tylko hasła: Agressiva 69, Made in Poland, CKOD, NOT).

W 2013 roku przy okazji płyty „Heart & Soul Presents Songs Of Joy Division” pisałem – „Ubolewam, że tak ogromny potencjał tej grupy nie został wykorzystany na autorskie utwory. Ale może to melodia przyszłości…”

No i proszę. Wiosna 2016 przynosi w pełni autorski repertuar H&S. Znowu postawiono na współpracę z kilkoma wokalist(k)ami, w większości sprawdzonymi na poprzednim albumie. Dobór niezwykle udany – same eteryczne, głębokie, charakterystyczne głosy: Hania Malarowska (którą pierwszy raz usłyszymy po polsku!), Patti Yang, Bela Komoszyńska (Sorry Boys), Łukasz Lach (L.Stadt) oraz szerzej nieznana Justyna Kabała, która we francuskim „Ravioli A la Russe” radzi sobie znakomicie.

O tej płycie na pewno można napisać dwie rzeczy. Po pierwsze: niczym nie zaskakuje. Po drugie: to akurat nie przeszkadza się nią cieszyć. To jest brzmienie, które jest już znakiem rozpoznawczym H&S. Nowofalowa i post-punkowa baza staje się wyjściem do podróży po wielu, często odległych stylach, które spina transowa psychodeliczność. Numery mają wręcz popową nośność (czasami aż za bardzo, jak elektropopowe „Paris” i „Porcelain”), ale pełno w nich chłodu, trip-hopowego pulsu i cienistych przestrzeni.

To jest moje trzecie spotkanie z wydawnictwem H&S i za każdym razem czuję w ich muzyce pewną dostojność, majestat, perfekcję, które onieśmielają. Aleeee. Kurde, za dobrze to wszystko brzmi! Za perfekcyjnie właśnie. Brakuje mi na niej odrobiny brudu, surowości. Może też miejsca na pewien chaos?

Bezdyskusyjnie na „Missink Link” znajdują się świetne numery z „Wounded Healer”, „Sun & Gun” i „Raviolis A La Russe” na czele. I wychodzi mi na to, że to te najciemniejsze wypadają najlepiej.

Nie jest tak, że Heart & Soul brzmią teraz radośnie i zwiewnie. Mimo słonecznych prześwitów („Lisbon”), prezentują się zdecydowanie w ciemnych barwach. Ale co z tego, skoro pole odniesienia mamy czarne i gęsta jak smoła – wszak poznaliśmy ich ze współpracy z królową mroku Rykardą Parasol i z twórczości poświęconej schizofrenicznemu Joy Division. Nic dziwnego, że „Missink Link” postrzegać można w kategoriach łagodniejszej zmiany.

rad


tagi: heart&soul (1)  nowa_fala (22)  polskie (865)  recenzje (789)  rock (469) 
komentarze