sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie

Paprika Korps - „Homemade Babylon”

0 03-06-2016 18:30

Paprika ostra jak nigdy.


Od ukazania się ostatniego wydawnictwa Papriki Korps minęło sześć lat. Czy najnowszy album zaspokoił apetyty wyostrzone tak długim okresem czekania? Zawartość krążka raczej specjalnie nie zaskakuje. Ale i nie zawodzi. Opolska ekipa dość szybko znalazła własny język wypowiedzi i opatrzyła go sygnaturą „heavy reggae”. Rockowy drive, karaibska pulsacja, chwytliwe melodie i dubowe smaczki – ten patent sprawdza się bez pudła również na „Homemade Babylon”.

Pierwszych pięć kawałków otwierają mocne, gitarowe riffy przeplatające się potem z energetycznym rocksteady, skocznym reggae bądź przestrzennym dubem. Wzorcowo pracuje sekcja rytmiczna, będąca motorem, bez którego cały ten mechanizm daleko by nie ujechał. Momentami, to intensywne, transowe granie przypomina mi nieśmiertelnego Falarka. Chwilę oddechu przynosi rootsowy „Sanctuarium”, z bardzo ładną partią dęciaków, zaproszonej gościnnie do nagrania sekcji Yellow Umbrella. W przekroju całego krążka rządzi jednak jamajszczyzna przyprawiona naprawdę ostro. A połamany „Pan Adam” nie ma już z reggae i okolicami nic wspólnego; ciętymi gitarami nawiązuje raczej do najciekawszego okresu w twórczości Dezertera.

Cały materiał nagrano na setkę. Ta metoda pozwoliła w jakimś stopniu odtworzyć klimat towarzyszący koncertom grupy. A że produkcją zajęło się Studio As One, mamy gwarancję pierwszorzędnego brzmienia. Na „Homemade Babylon” Paprika zrezygnowała całkowicie z języka polskiego. Szkoda, bo ta akurat załoga ma sporo ciekawego do powiedzenia w różnych kwestiach, co udowodniła niejednokrotnie. Z drugiej strony, zespół jest chyba bardziej znany i ceniony za granicami kraju i mnóstwo tam koncertuje (w samej Finlandii zagrał już kilkanaście tras). A poza tym, jak mówią sami muzycy, do gotowych melodii łatwiej dobierać słowa w języku królów niż w polskiej mowie. Być może.

Wydanie tego krążka zbiegło się z okrągłym jubileuszem grupy. 20 lat na scenie w niezmienionym składzie - to już brzmi nieźle. Do tego większa część kapeli to koledzy jeszcze ze szkolnej ławy, a wokalista i klawiszowiec Piotr Maślanka jest założycielem i szefem bardzo prężnie działającej już od ponad dekady wytwórni Karrot Kommando. To wszystko plus oryginalna muzyka i konkretny przekaz, daje w zasadzie pełny obraz tego, wyjątkowego na naszej scenie zjawiska, pod nazwą Paprika Korps.

Ubiegły rok nie był specjalnie szczególny dla naszej reggae. Ten może być lepszy. Między innymi dzięki tej płycie.

Senior Cartero


tagi: paprika_korps (2)  reggae (122) 
komentarze