26-10-2015
Krótka wspominka wizyty toruńskiej Jesieni w Szczecinie 23 października. Wsparli ich miejscowi Bird Of Either. Wszystko to w ramach naszego cyklu koncertowego Tego Słucham.
Zaczęli chłopaki z Bird Of Either. Jak się okazało ich muzyka w wersji live nie jest aż tak niemelodyjna, jak ją reklamowaliśmy. Co prawda trio raczej nie porusza się po widocznych ścieżkach melodii, tylko łazi po drone’owych i ambientowych łąkach, ale nie błądzi. W dość eterycznych kompozycjach odnajdziemy motywy przewodnie i konsekwencję w trzymaniu się wypracowanego pomysłu. Mnie zaskoczył fakt, że bywało tak rytmicznie, że chwilami dałoby się nakleić im etykietę „doom”. Podkreślam - chwilami, bo kiedy tylko wchodzili w te swoje mgły rozdilejowanych gitar i wibrujących klawiszy, to ów etykieta spływała jak po mokrej butelce. I właśnie w tych mocniej zaznaczonych rytmicznie momentach przydałaby się im perkusja. W ogóle wydaje się, że dobry garowy dopełniłby ten projekt. Ale to trochę czcze gadanie – można gdybać czy pasowałaby fujarka czy może glockenspiel. Tak czy siak, Bird Of Either mają wizję swojej twórczości, mają niezbędną intuicję w komponowaniu, do tego entuzjazm i zapał. Czyli wato się im przyglądać.
A Jesień? Niby zamiecie i zawieje są domeną innej pory roku, ale tak – Jesień pozamiatała. Niedawno wydali świetną epkę „O”, tylko po to, żeby teraz jej właściwie nie grać na koncertach. Nowy materiał wyparł ograne już numery. A świeże rzeczy niosą ze sobą to, co najlepszego ma dla nas Jesień – nieoczywiste melodie, nojzy, eksperymenty i intrygującą poezję Szwarca. W Domku Grabarza pohulali na całego – odchodząc w „Kopać” od introwertycznej, kołyszącej piosenki do rozciągniętego do dobrych kilku minut post-punkowego transu. W małej salce Domku wytworzyła się chyba odpowiednia energia, bo po całkiem długim secie i przerwie na fajkę, chłopaki powrócili na scenę. Dzięki temu usłyszeliśmy trochę więcej „O”, niż było to w planach, wliczając w to choćby potężnie brzmiące „Tanio i przyjemnie” (z fragmentem jakby wyrwanym z ziołkowego Hokei) czy zabijającą ścianą dźwięku „Myszkę”. Myślałem, że po tym, co ostatnio w Domku zaprezentował Woody Alien, ciężko komukolwiek będzie wspiąć się na taki poziom…
Nie muszę chyba dodawać, że warto wyczekiwać nowej płyty Jesieni. Będzie przygotowana nieco inaczej niż „O”, a jej miksem zajął się Michał Kupicz. Podobno spodziewać się jej można w okolicach pierwszego kwartału 2016.
I jeszcze raz – dzięki wszystkim, którzy przybyli. I do zobaczenia.
Poniżej klika fot (klik w fotkę otwiera fotogalerię)
[rad]





NEWS: Jesień – pozamiatała
Krótka wspominka wizyty toruńskiej Jesieni w Szczecinie 23 października. Wsparli ich miejscowi Bird Of Either. Wszystko to w ramach naszego cyklu koncertowego Tego Słucham.
Zaczęli chłopaki z Bird Of Either. Jak się okazało ich muzyka w wersji live nie jest aż tak niemelodyjna, jak ją reklamowaliśmy. Co prawda trio raczej nie porusza się po widocznych ścieżkach melodii, tylko łazi po drone’owych i ambientowych łąkach, ale nie błądzi. W dość eterycznych kompozycjach odnajdziemy motywy przewodnie i konsekwencję w trzymaniu się wypracowanego pomysłu. Mnie zaskoczył fakt, że bywało tak rytmicznie, że chwilami dałoby się nakleić im etykietę „doom”. Podkreślam - chwilami, bo kiedy tylko wchodzili w te swoje mgły rozdilejowanych gitar i wibrujących klawiszy, to ów etykieta spływała jak po mokrej butelce. I właśnie w tych mocniej zaznaczonych rytmicznie momentach przydałaby się im perkusja. W ogóle wydaje się, że dobry garowy dopełniłby ten projekt. Ale to trochę czcze gadanie – można gdybać czy pasowałaby fujarka czy może glockenspiel. Tak czy siak, Bird Of Either mają wizję swojej twórczości, mają niezbędną intuicję w komponowaniu, do tego entuzjazm i zapał. Czyli wato się im przyglądać.
A Jesień? Niby zamiecie i zawieje są domeną innej pory roku, ale tak – Jesień pozamiatała. Niedawno wydali świetną epkę „O”, tylko po to, żeby teraz jej właściwie nie grać na koncertach. Nowy materiał wyparł ograne już numery. A świeże rzeczy niosą ze sobą to, co najlepszego ma dla nas Jesień – nieoczywiste melodie, nojzy, eksperymenty i intrygującą poezję Szwarca. W Domku Grabarza pohulali na całego – odchodząc w „Kopać” od introwertycznej, kołyszącej piosenki do rozciągniętego do dobrych kilku minut post-punkowego transu. W małej salce Domku wytworzyła się chyba odpowiednia energia, bo po całkiem długim secie i przerwie na fajkę, chłopaki powrócili na scenę. Dzięki temu usłyszeliśmy trochę więcej „O”, niż było to w planach, wliczając w to choćby potężnie brzmiące „Tanio i przyjemnie” (z fragmentem jakby wyrwanym z ziołkowego Hokei) czy zabijającą ścianą dźwięku „Myszkę”. Myślałem, że po tym, co ostatnio w Domku zaprezentował Woody Alien, ciężko komukolwiek będzie wspiąć się na taki poziom…
Nie muszę chyba dodawać, że warto wyczekiwać nowej płyty Jesieni. Będzie przygotowana nieco inaczej niż „O”, a jej miksem zajął się Michał Kupicz. Podobno spodziewać się jej można w okolicach pierwszego kwartału 2016.
I jeszcze raz – dzięki wszystkim, którzy przybyli. I do zobaczenia.
Poniżej klika fot (klik w fotkę otwiera fotogalerię)
[rad]






komentarze
