sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
Więcej z cykluUchem po mapieUchem po mapie #3 Toruń / czerwiec 2016Uchem po mapie #2 Bydgoszcz / maj 2016Uchem po mapie #1 Wrocław / maj 2016
Emma Zunz Emma Zunz
Jak na razie to nasz jedyny materiał o Emma Zunz
W siecifacebook
25-05-2016
NEWS: Uchem po mapie #1 Wrocław / maj 2016
Wirtualnie zajrzeliśmy do Wrocka, żeby przedstawić kilka ciekawych nowości.

Tak wyszło, że poszperaliśmy trochę w sieci wśród zespołów ze stolicy Dolnego Śląska. Czy będzie to początek cyklu, w którym będziemy co jakiś czas sprawdzać różne miasta? się okaże. Na wszelki wypadek jebniemy modny hasztag i cyferkę oraz coś na wzór nazwy cyklu. Może w ten sposób sami siebie przymusimy do kontynuowania.

Póki co, cztery nowe tematy z Wrocławia. Oczywiście to wyłącznie ułamek tego, co ostatnio wypluła wrocławska scena. Ale nie mamy ani ochoty, ani ambicji tworzenia pełnego przeglądu. Bardziej chodzi o to by wskazać i polecić to, co nas zainteresowało. Wrzucamy notkę do neswów, bo przygotowane to zostało w mniej oficjalnej (nawet jak na nasze standardy) formie. Ale warto, żeby został jakiś ślad.

Aviaries – „Aviaries”

Sześć nowofalowych kawałków z ich s/t nie wnosi właściwie nic nowego. Ale są interesujące niuanse: schowanie wokalu i ciekawe łączenie elektronicznych brzmień z akustycznymi. Rola wokalu sprowadzona tu została do rozmytej, emocjonalnej warstwy, w iście szugejzowym stylu. Aviaries nie szepczą do ucha żadnych nowinek. Opowiadają historie, które dobrze znacie. A jednak wciągają, a jednak chcesz je usłyszeć raz jeszcze. Więcej tutaj

Artur Majewski – „Unimaginable Game”

„Unimaginable Game” to nowe, solowe oblicze trębacza Artura Majewskiego, współtwórcy takich grup jak Robotobibok czy Mikrokolektyw. Jest tu dużo mocno pojechanych, w pełni samotnych odlotów Majewskiego. Więcej tutaj.



Emma Zunz – „Emma Zunz”

Złowrogie środowisko wytworzone przez Emma Zunz (jednoosobowy projekt) oddziałuje silnym magnetyzmem. Pulsujący i wwiercający się w czachę trans ma w swoich korzeniach techno. Z przyjemnością można obserwować, jak twardy rytm rozpycha się między oldskulowymi syntezatorami i chmurami brudnych drone'ów. U Biedoty jest full dźwięków z których nic a nic nie kumam, jakieś wirujące pralki, szumiące lasy itd. Ale Emma Zunz wchodzi elegancko.



Liście – „Liście”

LIŚCIE to Lulek i Magierski - producenci. Ich najnowszy album stanowi połączenie akustycznych brzmień z elektroniką oraz samplami. Mnie akurat po odpaleniu płyty przyciągnęła trąbka Olgierda Dokalskiego (m.in. kIRk, w tym roku wypuścił znakomity album solowy). To zabawne, jak wiele znajomych postaci przewija się w wygrzebanych krążkach. We wczorajszym znalezisku (SRVVL) było podobnie.

A wracając do LIŚCI i ich s/t. Sporo miłych (tak, to właśnie to słowo) rzeczy tam znajdziecie. Miłe bujające bity - trochę nerwowe, trip-hopowe, trochę bardziej w stylu lounge, z większą dozą relaksu. Podróż od hip-hopu po folk. No i plus żywe instrumenty. Miło się słucha. Miło.

The Dog - „The Devil Comes At Night”

Długograj psów ukaże się w czerwcu. Na razie możemy cieszyć ucho dwiema piosenkami. Oczywiście sporo w tym ironii, bo ani fastcore, ani powerviolence (a tak definiują swoją twórczość) to nie jest muzyka do cieszenia. Dwa dostępne utwory to właściwie potwory eksplodujące furią. Ich nastrój dobrze oddaje okładka. No sami zobaczcie. Nie ma bata, żeby ten album nie był zajebisty. Premiera 20.06. Czekamy.



komentarze