sprawdź koncerty cyklu tego slucham w Szczecinie
APAMAU APAMAU
Jak na razie to nasz jedyny materiał o APAMAU

A.P.A.M.A.U. – „Won't Stop" EP (2013)

0 08-05-2013 10:26

Po ponad trzech latach działalności, zagraniu dziesiątek koncertów i wygraniu kilku przeglądów muzycznych, wrocławianie z A.P.A.M.A.U. nagrali debiutancki krążek.

Formacja powstała w 2010 roku w stolicy Dolnego Śląska i szybko zdobyła uznanie na lokalnej scenie. W końcu przyszedł więc czas na wejście do studia i nagranie pierwszego wydawnictwa.

EP’ka zawiera pięć kompozycji, stanowiących podsumowanie dotychczasowej działalności grupy. Nie znajdziemy tu żadnych nowych tropów i muzycznych odkryć. Wrocławianie są wierni swoim inspiracjom i od samego początku poruszają się w stylistyce grunge. Zawartość krążka jest więc na wskroś rockowa i przesiąknięta duchem Seattle z pierwszej połowy lat 90’tych. Formacja kłania się klasykom gatunku, a słuchacze bez trudu wychwycą, w poszczególnych utworach, echa twórczości Soungarden, czy Pearl Jam. Nie oznacza to jednak, że muzyka A.P.A.M.A.U. to wyłącznie sprawna żonglerka zapożyczonymi motywami i kopiowanie sprawdzonych rozwiązań. Widać co prawda silne wpływy wymienionych już zespołów, mimo to muzycy potrafią wnieść nową jakość do tego, wydawałoby się, anachronicznego już gatunku.

Płytę otwiera szybki i kompletnie nijaki „Spark”. Dalej jest już na szczęście dużo lepiej. Drugi na CD „Somehow” to nieśpieszne, melancholijne granie. Wpadająca w ucho linia melodyjna, solidna gitara prowadząca i świetny wokal Jacka Fabianowicza sprawiają, że do kompozycji chętnie się wraca. Równie udany jest „Frost”. Spokojny numer, z chórkami jakby skrojonymi pod występy na żywo, momentami ocierający się o lekko funkowe klimaty. "Get Some" to już natomiast eksplodująca rytmem drapieżnych gitar petarda. Ostre riffy, nośny refren i ciekawe solo – po prostu świetne garażowe granie. Na koniec za sprawą kawałka tytułowego wracamy na chwilę do nieco spokojniejszych dźwięków.

Won’t Stop, to naprawdę przyzwoity, niskobudżetowy, debiut. Warsztatowo nie jest może idealnie - zespół zdecydowanie woli stawiać na rockową dynamikę niż zegarmistrzowską precyzję - ale czy nie o to, w tego typu muzyce, chodzi. Dużym mankamentem całego materiału jest natomiast słaba produkcja. Razi „płaska” perkusja i surowe brzmienie gitar. Bas z kolei momentami ginie gdzieś w tle. Całość może nie rani uszu, ale nie pozwala też na komfortowy odsłuch. Na szczęście pomimo swych mankamentów EP’ka i tak pokazuje spory potencjał grupy i stanowi niemałą obietnicę na przyszłość. Zdecydowanie warto więc czekać na longplay.



A.P.A.M.A.U. w sieci

Piotr Samołyk


tagi: apamau (1)  polskie (886)  recenzje (806)  rock (485) 
komentarze